Mieszkańcy wieżowców na osiedlu Zatorze w Koninie stawiają swoje auta gdzie popadnie. Popołudniu zapchane są nie tylko wszystkie miejsca parkingowe, ale również chodniki oraz drogi ewakuacyjne.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Mieszkańcy wieżowców na osiedlu Zatorze w Koninie stawiają swoje auta gdzie popadnie. Popołudniu zapchane są nie tylko wszystkie miejsca parkingowe, ale również chodniki oraz drogi ewakuacyjne. - Kiedy przyjeżdżam z pracy nie ma już szans, żeby tu zaparkować. Zostawiam samochód kilka bloków dalej i idę do domu pieszo – mówi Marek Winiecki. - Sąsiedzi parkują pod trzepakiem tarasując przejście, ale jak nie ma gdzie, to trzeba tam stawiać auto – dodaje Winiecki.

Problem braku miejsc postojowych dotyczy całego osiedla. Henryk Kordaczuk, zastępca prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Zatorze” podkreśla, że spółdzielnia stara się sprostać oczekiwaniom mieszkańców, ale nie ma zbyt wielu możliwości. - Wieżowce na ul. Bacewicz leżą w środku osiedla. Myślimy nad wygospodarowaniem dodatkowych miejsc parkingowych, ale tam nie ma za dużo miejsca – mówi Henryk Kordaczuk. - Kiedy parkingi powstawały samochodów było o wiele mniej. Teraz jedna rodzina ma dwa, a nawet trzy auta. W ciągu 8 lat udało nam się zbudować aż 500 miejsc parkingowych – dodaje zastępca prezesa SM „Zatorze”.

Zarząd spółdzielni planuje w tym roku budowę kolejnych parkingów. Pierwszy z nich powstanie na ul. Szeligowskiego. Będzie tam miejsce dla 46 aut. Kolejny parking na ok. 40 samochodów spółdzielnia zamierza wybudować w okolicy garaży przy ul. Chopina.
Mieszkańcy Zatorza narzekają również na zastawianie parkingów przez klientów i zaopatrzenie niewielkich punktów usługowo-handlowych, które mieszczą się w wieżowcach. Zarzuty te odpierają ich właściciele. - Moimi klientami są głównie mieszkańcy okolicznych bloków. Sama przychodzę do pracy pieszo i nie zastawiam nikomu miejsca. Towar dostarczany mam raz w tygodniu i rozładowanie go zajmuje kilka minut. Myślę, że to też nikomu nie powinno wadzić – mówi Iwona Bartczak, właścicielka kwiaciarni.

Henryk Kordaczuk twierdzi, że na dzierżawę lokali w wieżowcach mieszkańcy sami wyrazili zgodę i nie rozumie skąd teraz pretensje co do ich funkcjonowania. - Zanim wydzierżawiamy pomieszczenie zbieramy podpisy od mieszkańców danej nieruchomości. Dzięki działającemu w wieżowcu punktowi, lokatorzy mają niższy czynsz. Jeśli dostaniemy pismo z podpisami większości mieszkańców będziemy mogli zlikwidować taką działalność, ale wątpię, że to rozwiąże problem parkingów – mówi Kordaczuk.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!