Na 100- lecie kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Broniszewicach chcą przyjechać potomkowie Niemców, którzy 100 lat temu kościół ,,na górce'' budowali.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Na 100- lecie kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Broniszewicach chcą przyjechać potomkowie Niemców, którzy 100 lat temu kościół ,,na górce'' budowali.


Cieszymy się, że chcecie dwiedzić Broniszewice z okazji jubileuszu kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła – napisał im proboszcz ks. Kazimierz Klósak.
Tymczasem kilka dni temu otrzymaliśmy z Broniszewic sygnał, że proboszcz podobno robi problemy z zaproszeniem potomków Niemców, którzy ponad 100 lat temu zbudowali we wsi kościół. Postanowiliśmy zbadać sprawę na miejscu.

Żeby wszystko było jasne, musimy się cofnąć do roku 1905, kiedy w Broniszewicach zaczęli się osiedlać katolicy niemieccy. We wsi był już jeden kościół ,,na dołku’’, Niemcy zaczęli budować swój ,,na górce’’. Obok postawili szkołę, plebanię, za kościołem powstał cmentarz, naprzeciwko oberża, poczta, organistówka - wszystko co było potrzebne do życia. Gospodarstwa powstały w Marienborn (ob. Marianinie).

- Kościół był gotowy w 1914, a konsekrował go w 1919 biskup gnieźnieński - mówi proboszcz. Pokazuje Liber Baptisatorum czyli księgę chrztów, gdzie pierwsze zapisy pochodzą z lipca 1909 roku, ostatnie w języku niemieckim z roku 1941. - Wtedy hitlerowcy aresztowali proboszcza ks. Franciszka Shirmera, wkrótce został stracony, prawdopodobnie za to, że był związany z Polakami. Po wojnie, już Polacy sprowadzili jego zwłoki i pochowali na tutejszym cmentarzu - wyjaśnia proboszcz . Księga chrztów dowodzi, że Niemcy szybko zżyli się z miejscowymi.


Podczas gdy w pierwszych latach na chrzestnych wybierali tylko swoich, później o ,,podawanie’’ dziecka prosili Polaków. Niemcy żenili się z Polkami i odwrotnie. Ostatnio chętnie przyjeżdżają do Broniszewic. - Oglądają domy, kościół, chodzą po cmentarzu, ostatnio odnowili pomnik dziecka Friedricha Stagge, płaczącego anioła ze starego nagrobka, zostawili jako zabytek - opowiada proboszcz. Dobrosąsiedzkie kontakty potwierdza starsza pani przy kościele, która urodziła się przed wojną w Broniszewicach.

– Żyje nas tu dziewięciu Polaków z dziada pradziada co Niemców doskonale pamiętają. W Broniszewicach nie było złych Niemców. Przecież to byli nasi sąsiedzi, rodzice pracowali u nich na polu, oni umieli po polsku a my po niemiecku. Mój ojciec często wspominał, jak Niemcy na tym kościele wieżę budowali. Potem w 1945 roku przez jedną noc wszyscy uciekli – wspomina starsza pani. Mówi, że kiedy w 1976 roku jechała do ciotki do Francji, to po drodze odwiedziła ,,swoich’’ Niemców.

Opowiada o Anneliese Wetserman – Binnewies, urodzonej w Marianinie Niemce, która napisała książkę o rodzinach osadników z Westfalii, Emsland i okolic Oldenburga oraz ich polskich współmieszkańcach w powiatach Pleszew i Jarocin w XIX i XX stuleciu. A czerwcu organizuje wycieczkę potomków niemieckich osadników do Polski, w tym także do Broniszewic. Potwierdza to proboszcz i pokazuje list, w którym Niemka pisze do niego, że ,,cieszy się, iż kościół jest tak dobrze utrzymany’’ informuje, że kilka osób ,,chciałoby wziąć udział w jubileuszu’’. Zastrzega, że ,,dostosują się do programu przewidzianego przez księdza proboszcza’’.


– Cieszę się, że pragniecie odwiedzić Broniszewice,(…) mszę jubileuszową odprawia 28 czerwca biskup kaliski (…), 29 czerwca kościół jest do waszej dyspozycji – odpisał proboszcz Frau Anneliese. Zapytany, czy w parafii rzeczywiście jest konflikt wokół przyjazdu Niemców, mówi, że nic takiego nie ma. On realizuje ustalony dużo wcześniej z biskupem scenariusz jubileuszu. – Jeśli ktoś miał inny pomysł, mógł powiedzieć wcześniej.

W poniedziałek w Piotra i Pawła wieczorem o 18 będzie msza, w której może wziąć udział każdy.Poświęcony będzie dzwon Miłosierdzia Bożego, który ofiarowałem parafii z okazji 40 rocznicy święceń kapłańskich oraz kula na kościelnej wieży, którą wykonano w plesze-wskim Spomaszu - informuje ksiądz. Jego zdaniem rodziny przesiedlone w 1945 roku do Broniszewic z Trościańca na Ukrainie, też nie ,,mają nic przeciwko Niemcom’’, parafia, mimo iż niewielka (670 osób), jest zwarta a ludzie są dobrzy i hojni. – To dzięki nim udało się wyremontować kościół, plebanię – mówi proboszcz.

Czy jest jakiś problem z przyjazdem Niemców – pytamy sołtysa Bogusława Olejczuka. – Nie ma, ksiądz robi w kościele swoje i my robimy swoje. Niemcy przyjadą, przyjdą do kościoła, spotkają się z mieszkańcami w szkole, a wieczorem sołectwo robi wspólny ekumeniczny piknik przy kościele dla Niemców i dla Polaków zapowiada sołtys.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!