Dwustu strażaków, służby komunalne i drogowe likwidowały skutki wichury, która nawiedziła powiat 23 lipca. Burza przyszła nagle, około 20 zrobiło się ciemno. - Nawet okien nie zdążyliśmy pozamykać.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Dwustu strażaków, służby komunalne i drogowe likwidowały skutki wichury, która nawiedziła powiat 23 lipca.

Burza przyszła nagle, około 20 zrobiło się ciemno. - Nawet okien nie zdążyliśmy pozamykać. Na naszym polu młócili zboże i ledwo zdążyli zjechać, kiedy rozległ się straszny huk. To waliła się brzoza po drugiej stronie drogi. Na szczęście spadła na płot. Dach ocalał – mówi Marianna Pera ze Skrzypni. Dodaje, że natychmiast wyłączyli prąd. Zabrakło też wody w kranach, bo kiedy w Czerminie wyłączają prąd, Skrzypnia nie ma wody.
Czwartkowy wieczór był straszny. – Kiedy zaczęło się błyskać i grzmieć, zapaliłam gromnicę, modliliśmy się – tak było w moim domu zawsze – mówi pani Teresa z Broniszewic. – W niektórych domach, gospodynie święconą wodą z Lichenia ,,kropiły’’ mieszkania i dobytek przez okna. A burza szalała. Błyskawice cięły niebo, co kilka sekund grzmiało, gięły i łamały się drzewa.


W komendzie Państwowej Straży Pożarnej rozdzwoniły się telefony. – Pierwsze wezwanie otrzymaliśmy o 19.51 z Brzezia, gdzie wyrwane przez wichurę drzewa zablokowały drogę krajową nr 12. Od Ple-szewa oczyszczali ją strażacy z PSP, od Gołuchowa – gołuchowscy strażacy. Podobnie było na ,,krajówce’’ nr 11. Od strony Ostrowa drogę oczyszczali ochotnicy z Kars i Krzywosądowa – Sławomir Włodarczyk, który w czwartek miał dyżur w komendzie przy ul. Słowackiego. Dodatkowo dyżurował też mł. ogn. Narcyz Przybylski oraz ASP. Krystyna Mikołajczyk. Włodarczyk. mówi, że przeszkody z dróg usuwano na bieżąco. Były zamknięte po kilkanaście minut.


Tej nocy wzywano strażaków 210 razy. W Korzkwach z budynku mieszkalno – gospodarczego spadło 20 eternitowych płyt. Budynek strażacy pokryli plandeką, 20 m.kwad. eternitu zabezpieczyli. W Pie-ruchach zapalił się transformator, w Choczu od pioruna zapalił się stóg ze słomą. Strażacy uratowali 85 proc. słomy. W Gołuchowskim Ośrodku Turystyki i Sportu drzewa zwaliły się na dwa domki letniskowe i trzeba było mieszkańców przenosić do innych domków. Na szczęście nikomu z wczasowiczów nic się nie stało. Gorzej było w Broni-szewicach, a dokładnie w Marianinie, gdzie na głowę mężczyzny spadła dachówka.  – Pierwszej pomocy udzielili mu strażacy z OSP Zawidowic. Potem trafił w ręce lekarzy – mówi asp.Włodarczyk.


W Taczanowie II drzewa spadły na budynki mieszkalne, na szczęście nie uszkodziły domów w znacznym stopniu. Na cmentarzu w Choczu podająca brzoza zniszczyła całkowicie dwa pomniki. Przy kościele w Broniszewicach gałęzie starych drzew łamały się jak zapałki.
Kiedy burza ucichła ludzie wyszli z domów i z przerażaniem patrzyli na to, co się przed chwilą działo. Na podwórku jednego z gospodarstw w Skrzypni stał maluch, na szczęście ocalał, drzewo przewróciło się obok. W gospodarstwie Wiznerów zerwało kable doprowadzające prąd, u Mazurów zniszczyło płot. – U nich był największy bałagan – mówi Marianna. Podobnie jak w parku przy pałacu, gdzie wichura roztrzaskała stare drzewa. Powyrywane z korzeniami były brzozy przy drodze ze Skrzypni do Czermina.


Aspirant Włodarczyk mówi, że pierwsza tura wezwań skończyła się o 5 rano. – Potem od 8 zaczęło się znów, kiedy ludzie wyszli z domów i zobaczyli, co się stało na drogach – mówi strażak. Gałęzie i powalone drzewa z poboczy drogi nr 12 uprzątano jeszcze w piątek. Na www.pleszew.naszemiasto.pl internatka KaJa napisała.
- To była masakra! Jechaliśmy z Kalisza, a w Brzeziu blokada-wielkie drzewo powalone na jezdni. Staliśmy dobre pół godziny,zanim przyjechała straż. Dalej do Pleszewa trzeba było jechać slalomem,aby omijać gałęzie. Trzeba to przeżyć,aby zrozumieć...


Dowodzący akcją komendant Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej mł. kpt. Jan Woldański powiedział nam , że akcji ratowniczej o takim zasięgu jeszcze nie przeżył a w straży pracuje 35 lat. – Szczęście, że nie było ofiar w ludziach – mówi.Dodaje, że przy usuwaniu szkód pracowały też służby komunalne w gminach, służby drogowe, oraz sami mieszkańcy wsi. Usuwanie szkód trwało długo, bo w powiecie są tylko dwa podnośniki w Pleszewie i w Choczu - powiedział nam Woldański.


W piątek w południe pleszewski starosta Michał Karalus zwołał konferencję prasową, gdzie zastępca komendanta powiatowego bryg. Mieczysław Kikowski mówił, że wichura uszkodziła 9 linii średniego napięcia i wiele linii niskiego napięcia. Najgorsza sytuacja wystąpiła w gminach Chocz, Gizałki i Czermin. Zapowiedział, że służby energetyczne sukcesywnie usuwają awarie, co może potrwać nawet do poniedziałku.


W pierwszej kolejności doprowadzane jest zasilanie do ujęć wodnych. W piątek w południe bez prądu pozostawało ponad 50 proc. gospodarstw domowych w powiecie pleszewskim – mówił komendant. Burza nie oszczędziła też starosty. W sadzie w Borucinie, padające drzewa zniszczyły kilka uli w pasiece.
Aktualnie trwa szacowanie strat w powiecie. Starosta zapowiedział, że Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak zadeklarował pomoc finansową na zwalczanie skutków nawałnicy.
Po burzy otrzymaliśmy meile , w których czytelnicy sugerują, żeby powycinać drzewa przy drogach. wsp. Jat

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!