To będzie podróż życia. Tak o rowerowym rajdzie z Konina do Dakanru tuż przed wyjazdem mówił 25-letni Artur Lorenc. Student turystyki i rekreacji poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego w miniony poniedziałek ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
To będzie podróż życia. Tak o rowerowym rajdzie z Konina do Dakanru tuż przed wyjazdem mówił 25-letni Artur Lorenc. Student turystyki i rekreacji poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego w miniony poniedziałek wyruszył z placu przed Konińskim Domem Kultury. W ciągu trzech miesięcy zamierza pokonać 8,2 tysiące kilometrów.

- Dowiedziałem się, że położono brakującą część asfaltu w Mauretanii i dzięki temu trasa stała się przejezdna. Pomyślałem, że pokonanie takiej drogi może być ciekawym doświadczeniem. Mam obawy, czy podołam. Jednak bardziej od strachu czuję dreszczyk emocji – mówił Artur Lorenc.

To trzecia wyprawa młodego podróżnika. Trzy lata temu również na rowerze pojechał do Skandynawii. W zeszłym roku natomiast wybrał się na trekking do Nepalu.
Koninianin przekroczy granicę Polski w Lubawce. Potem trasa jego samotnej podróży będzie wiodła przez Czechy, Niemcy, Austrię, Szwajcarię, Włochy, Francję i Hiszpanię. Następnie rowerzysta promem przedostanie się do Maroka. Stamtąd przez Saharę Zachodnią, Mauretanię i Senegal dojedzie do Dakaru. - Będę się starał pokonywać ok. 100 km dziennie, ale to zależy od ukształtowania terenu i warunków na trasie. Na miejsce powinienem dojechać 24 października. Na ten dzień mam zarezerwowany bilet samolotowy na powrót do Polski. Potem muszę wrócić na studia na kierunku turystyka i rekreacja i wreszcie je skończyć – mówi z uśmiechem na twarzy Lorenc.

Artura na placu przed Konińskim Domem Kultury żegnała rodzina i przyjaciele. Bożena i Andrzej Lorencowie, rodzice podróżnika, mimo obaw o syna wspierają go podczas każdej wyprawy. - Jego wyjazdy to dla nas duże przeżycie. Najgorsza jest obserwacja wielomiesięcznych, morderczych przygotowań. W trakcie wyprawy myślimy tylko o tym, żeby wrócił cały i zdrowy – mówią rodzice Artura.
Andrzej Lorenc dodaje również, że wyjazdy syna są re
alizacją jego chłopięcych marzeń. Jak mówi, za jego czasów takie ekstremalne, zagraniczne wyprawy nie były możliwe. Teraz cieszy się, że w spełnianiu podróżniczych marzeń może dopingować Artura.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!