Były przemowy, przecięcie wstęgi, toast szampanem i pierwsze zakupy – wczoraj przy ul. Chopina na konińskim osiedlu Zatorze otwarto nowy zieleniak. Ale z inwestycji, która kosztowała 430 tys.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Były przemowy, przecięcie wstęgi, toast szampanem i pierwsze zakupy – wczoraj przy ul. Chopina na konińskim osiedlu Zatorze otwarto nowy zieleniak. Ale z inwestycji, która kosztowała 430 tys. złotych, są zadowolone tylko chyba władze miasta. Kupcy narzekają na wysokie opłaty, klienci na brak drobnych handlarzy z wiejskimi produktami, a wszyscy na ciasnotę.

Dotąd targowano na sąsiednim placu tymczasowo wybrukowanym kostką. Kapusta, pomidory i ziemniaki piętrzyły sie na żelaznych taszach przykrytych plandekami, albo stały w skrzynkach na ziemi. Ale bazarek musiał się wynieść z placu, bo działka należy do sądu, który chce tutaj wybudować nową siedzibę. Prace mają ruszyć już wkrótce.
Nowy zieleniak, mimo iż jest zadaszony i wyposażony w toalety, nie wszystkim się podoba.
- Jest za mały jak na tak duże osiedle. Powinien być bardziej zabudowany, bo przeciągi są tu straszne – mówią mieszkańcy Zatorza.

Ale największe niezadowolenie klientów wzbudził brak przysłowiowej babci z koszykiem wiejskich jajek.
- Stali ze śmietaną, z jajeczkami, z zielonką. Teraz nie ma dla nich miejsca. Gdzież ci ludzie pójdą? Czemu takie małe targowisko zrobili? – oburza się Teresa Skąpska.
Zieleniak pomieścił tylko 14 straganów. PGKiM podpisał stałe umowy z kupcami, którzy handlowali na Zatorzu najdłużej. Reszta odeszła z kwitkiem. Wśród kupców poszła już fama, że kto nie ma umowy, a pojawi się na bazarku, zostanie wyrzucony przez straż miejską.
- Straż miejska jest od pilnowania porządku, a nie po to żeby szkodzić. Takie osoby będą poproszone o uiszczenie opłaty targowej. Zieleniak funkcjonuje dopiero drugi dzień. Nie mam wątpliwości, że jeszcze się tu jakieś miejsce dla drobnych handlarzy znajdzie. Rynek to wyreguluje – uważa Andrzej Sybis, zastępca prezydenta Konina.

Zarządca targowiska tłumaczy też, że na większy zieleniak nie było miejsca. Spółdzielnia Mieszkaniowa Zatorze nie zgodziła się na lokalizację bazarku po drugiej stronie ul. Chopina. Od strony torów zbudowano dodatkowy parking na ponad 30 miejsc.
- Tak krawiec kraje jak mu materii staje. Więcej miejsca nie było, a to, które było do naszej dyspozycji zostało w najlepszy sposób zagospodarowane – zapewnia Andrzej Sybis.
Niezadowoleni są także kupcy, bo miejsca jest mniej, a opłaty wyższe niż poprzednio. Miesięczna danina za jeden stragan to blisko 800 złotych – 250 zł opłaty stałej i po 20,80 zł za każdy dzień targowania. Wcześniej opaty pochłaniały najwyżej 500 złotych.
- W porównaniu z innymi bazarami, za ten metraż, jaki tu zajmujemy, jest naprawdę drogo. Zimą, jak przyjdą mrozy, nie da się tutaj stać. A płacić trzeba – narzeka sprzedająca warzywa Marzena Wyrobek.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!