Nike Farida

(© Archiwum prywatne)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nike Farida to autrka "Panny młodej" - powieści, która zapoczątkowała serię "Róża pustyni". Kolejna część ma ukazać się jesienią 2015 roku.

Nike Farida jest polską pisarką. Farida to pseudonim, nadany autorce przez przyjaciółkę, która zginęła w czasie libijskiej wiosny. Pisarka zna kulturę arabską od podszewki - przez trzydzieści lat obserwowała, jak zmieniał się ten kraj, a wraz z nim jego mieszkańcy. Swoje spostrzeżenia opisała na kartach "Panny młodej" - powieści o kobietach, które próbują odnaleźć się w obcej kulturze.

Kiedy Pani przyjechała do Libii?

To było tuż po przewrocie Kaddafiego. Mój ojciec pracował tam jako lekarz. W Libii odkryto wtedy złoża ropy naftowej. Ten kraj był wówczas potęgą. Wielu ludzi z Polski (i nie tylko) przyjechalo właśnie do Libii.

Chodziła Pani na zajęcia do arabskiej szkoły, z której ostatecznie została Pani wydalona, bo nie salutowała Pani Kaddafiemu. Musiała Pani zdawać sobie jednak sprawę z tego, że groziło to śmiercią.

Istniały szkoły korespondencyjne dla polskiej młodzieży. Rodzice edukowali dzieci. Efekt był taki, że roczny materiał zrealizowałam z mamą w kilka miesięcy. Moi rodzice nie chcieli, żebym miala braki w edukacji i wysłali mnie do szkoły pod Benghazi. To były trudne czasy. Wszędzie wisiały transparenty z wizerunkiem Kaddafiego. Lekcje były ciekawe, ale zanim rozpoczęły się właściwe zajęcia, byliśmy zmuszani do analizowania przemów wodza i oddawania czci Kaddafiemu. Nie salutowałam, bo to był tyran, chociaż miałam świadomość, że grozi to śmiercią. Na początku nikt na to nie zwracał uwagi, ale kiedy dostrzeżono, wyrzucono mnie ze szkoły. Na szczęście mój ojciec był szanowanym lekarzem. Tylko to nas chyba uratowało.

Jakie są według Pani najbardziej krzywdzące stereotypy, odnoszące się do Arabów?

W Polsce uważa się, że kobiety w kulturze arabskiej nie mają nic do powiedzenia. To nieprawda. One są bardzo respektowane, natomiast nie widać tego na ulicach, wtedy kiedy muszą iść pół kroku za mężczyzną albo wtedy, kiedy muszą zasłaniać twarze. Ale to nieprawda, że mężczyźni nie liczą się z ich zdaniem. W domach są szanowane. Innym krzywdzącym stereotypem jest obraz Araba niewyedukowanego. Tymczasem to właśnie w krajach arabskich narodziła się matematyka, poezja i inne nauki. Jestem znakomicie wyedukowana, skończyłam doskonały uniwersytet i napisałam pracę magisterska na 6. To wszystko zaczęło się w Libii.

Czego nauczył Panią pobyt w Libii?

Na pewno tolerancji, otwarcia na inne nacje i kultury. To bardzo ważne. Ale nie tylko. To właśnie w Libii rozwinęła się moja miłość do sztuki, szczególnie do świata antycznego. Miałam to szczęście, że podobnie jak Karen, bohaterka "Panny młodej", mogłam uczestniczyć w wykopaliskach prowadzonych na terenie Libii.

Ta miłość do sztuki narodziła się jednak wcześniej.

Zgadza się. Moja mama jest historykiem i historykiem sztuki. A u taty wszyscy obok studiów kierunkowych szkolili się w konserwatorium. W domu zawsze rozbrzmiewała muzyka. Wychowywałam się na Beatlesach, utworach Bacha czy operach Rossiniego. Moja prababcia była najlepszą uczennicą Paderewskiego. Bardzo jestem z tego dumna. Piszę o tym nowa sagę.

A Pani kulinarne zainteresowania? O nich też dużo pisze Pani w swojej książce.

To prawda. Gotować nauczyłam się w Libii. W tradycyjnym domu arabskim jest kilkanaście lodówek i kuchenek. Wolny czas spędza się m.in. przy wspólnym przygotowywaniu posiłków, Dzisiaj kus kus mogę zrobić z zamkniętymi oczyma.

"Panna młoda" to dopiero pierwszy tom większej serii. Początkowo miała to być trylogia, ale w planie ma Pani już cztery części.

Obecnie kończę drugi tom. To będzie "Żona", kolejny to "Wdowa", a ostatnia część zatytułowana zostanie "Córka". Prześledzimy losy czterech generacji kobiet, z perspektywy wielu dekad, z Libią cały czas w tle.

Nie boi się Pani, że niepotrzebnie utrwala się w ten sposób stereotyp Araba, walczącego w imię świętej wojny? Nie każdy Arab to przecież terrorysta.

Nie każdy, ale trzeba pamiętać, że kultura arabska ma dwa oblicza - to jasne i to ciemne, tak samo wszystkie religie, nasza katolicka też.

To będzie Pani drugi raz we Wrocławiu. Pani rodzina pochodzi właśnie stąd.

Tak, mój pradziadek urodził się tutaj. Ukończył studia na Uniwersytecie Wrocławskim, podobnie jak moja prababcia. Bardzo się cieszę, że będę mogła przyjechać do Wrocławia. Chciałabym również napisać książkę, której akcja osadzona będzie właśnie w stolicy Dolnego Śląska. Jak mówi Krzysztof Varga, poprzez pisanie odkrywamy swoje korzenie.

Dziękuję bardzo.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Sugar (gość)

    Przyznam, że mnie ta kultura bardzo interesuje, jest niezwykła. Dlatego też chętnie sięgam po książki o tej tematyce. Teraz mam okazję czytać książkę za drzwiami pałacu Cay Garci. Bardzo ciekawa opowieść o prawdziwym życiu saudyjskiej księżniczki.