W środę, 21 czerwca, ok. godz. 3.30 nad ranem doszło do włamania na stacji benzynowej Moya w Dobrzycy (powiat pleszewski, woj. wielkopolskie). Włamywacze skradli 500 paczek papierosów. Właściciel oszacował wyrządzone szkody w budynku na ok. 8 tys. zł. Złodzieje nie zabrali gotówki, ponieważ kasy były puste. Następnie zbiegli skradzionym 4 miesiące wcześniej samochodem w stronę powiatu milickiego. Za nimi ruszył pościg policyjny. W miejscowości Baranowice, na granicy między województwami wielkopolskim i dolnośląskim, doszło do wymiany ognia między włamywaczami a policją, w wyniku której jeden ze złodziei zmarł, zaś policjant z KPP w Miliczu odniósł ciężką ranę postrzałową szyi. Trwa obława na drugiego włamywacza w lesistym rejonie zwanym Wzgórza Czarownic.

– Włamanie miało miejsce na stacji Moya w Dobrzycy, gdzie dwóch mężczyzn dokonało kradzieży kilkuset papierosów, po czym uciekło w stronę powiatu milickiego skradzionym samochodem. Za nimi ruszył pościg, jednak uciekinierzy nie reagowali na sygnały świetlne i dźwiękowe nadawane przez radiowozy. Pościg zakończył się w miejscowości Baranowice, na granicy województw wielkopolskiego i dolnośląskiego, gdzie napastnicy ominęli policyjna blokadę i uciekali w stronę wielkiego kompleksu leśnego. Następnie porzucili auto i zaczęli ucieczkę pieszo. W pewnym momencie jeden z włamywaczy odwrócił się i zaczął strzelać do policjantów, ciężko raniąc jednego z nich. W odpowiedzi doszło do wymiany ognia, w wyniku której jeden z włamywaczy został postrzelony w dolną część ciała. Mimo udzielonej mu pomocy – najpierw przez policjantów, a następnie zespół ratownictwa medycznego – mężczyzna zmarł – powiedział nam rzecznik komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu asp. sztab. Paweł Petrykowski. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy napastnikiem okazał się nim 37-letni mieszkaniec Świdnicy w województwie dolnośląskim. Zwłoki denata zostały przewiezione na do wrocławskiego Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie dokonana zostanie sekcja zwłok, mająca na celu ustalenie bezpośredniej przyczyny śmierci.

Ciężką ranę odniósł też policjant z Komendy Powiatowej Policji w Miliczu, który został postrzelony w szyję. Został on przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Rawiczu, skąd nastepnie trafił do szpitala MSW w Poznaniu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny – powiedział nam rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu asp. sztab. Paweł Petrykowski.

Obława na Wzgórzach Czarownic
Włamywacze poruszali się prawdopodobnie trasą Dobrzyca-Koźmin Wlkp.-Kobylin-Jutrosin-Dubin-Osiek-Pomocno-Zaorle-Baranowice.W sumie uciekali przed policją ok. 70 km. W chwili obecnej trwa obława na drugiego z włamywaczy. Prawdopodobnie jest uzbrojony, dlatego w rejon Baranowic, Piotrkosic i Dunkowej w powiecie milickim sprowadzono ponad 400 policjantów, m.in. z Jawora, Lubina, Wrocławia i Milicza oraz jednostek wielkopolskich, m.in. z Krotoszyna, Rawicza i Ostrowa Wlkp.Towarzyszy im kilkudziesięciu policyjnych wywiadowców poruszających się nieoznakowanymi radiowozami oraz pododdział antyterrorystyczny. Na okolicznych drogach ustawiono punkty kontrolne, na których uzbrojeni w broń automatyczną, kamizelki kuloodporne i hełmy policjanci dokonują przeszukań bagażników i wnętrz samochodów. Na razie śledczy nie decydują się na publikację wizerunku poszukiwanego. – To w miarę młody mężczyzna, krępej budowy ciała – mówi Petrykowski. Ogólnopolskie media podają, że ma on ok. 176 cm wzrostu i ubrany jest w spodnie dresowe koloru ciemnoszarego. Nie jest wykluczone, że mógł już zmienić ubranie.

W OBŁAWIE BIERZE UDZIAŁ 400 FUNKCJONARIUSZY POLICJI I HELIKOPTER


Policjanci posuwają się północnym brzegiem Stawu Mewiego Dużego (największego stawu w kompleksie Stawów Milickich) w kierunku Wzgórz Czarownic, pagórkowatego i wydmowego terenu porośniętego gęstym lasem. Nad tym kompleksem leśnym, oddalonym ok. 1,5–2 km od Baranowic, ok. godz. 10.30 krążył policyjny helikopter (w akcji są dwa), za pomocą którego podejmowane są próby odnalezienia groźnego bandyty. Policja korzysta również z pomocy psów tropiących. Operacja odbywa się pod nadzorem prokuratora rejonowego w Miliczu Zdzisława Przysiężnego.

– Operacja policyjna trwa już 14 godzin. Prosimy wszystkich o zachowanie szczególnej ostrożności i czujności podczas poruszania się w rejonie obławy. Napastnik jest prawdopodobnie uzbrojony, dlatego prosimy o zgłaszanie informacji o wszelkich podejrzanych osobach – powiedział nam rzecznik wrocławskiej policji.
Z miejsca obławy w Baranowicach samochód pomocy drogowej odwiózł porzucony samochód włamywaczy marki Skoda Octavia koloru srebrnego. Został on skradziony 4 tygodnie temu na terenie powiatu gostyńskiego, o czym świadczą jego tablice rejestracyjne. Pojazd został zabezpieczony na policyjnym parkingu strzeżonym w Miłosławicach k. Sułowa.

KIEROWCY PODDAWANI SĄ OBOWIĄZKOWEJ KONTROLI


Z ostatnich doniesień wynika, że do Milicza wciąż ściągane są posiłki policyjne, zarówno w samochodach osobowych, jak i transportowych vanach. W działaniach biorą udział policjanci z oddziałów prewencji we Wrocławiu.


KOMENTARZ PAWŁA PETRYKOWSKIEGO Z KOMENDY WOJEWÓDZKIEJ POLICJI WE WROCŁAWIU



Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Agent (gość)

Odznaczenie dla policjanta ktory zabil. Brawo. Wywiesic to scierwo na rynku by ludzie widzieli bylego zlodzieja....