Tylko 19 dni zajęło prawie całkowicie sparaliżowanemu Przemkowi Kowalikowi z Opalenicy przejechanie Polski wzdłuż. Wczoraj stanął na Kasprowym Wierchu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Tym samym spełniło się kolejne marzenie Przemka. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku udało mu się przejechać na wózku inwalidzkim nasz kraj wszerz.
Wyczyny Przemka są tym bardziej warte odnotowania, że po ciężkim wypadku samochodowym, który miał kilka lat temu, może on ruszać tylko trochę głową i jedną ręką. Jednak postanowił pokazać wszystkim, że nawet człowiek tak schorowany jak on, może realizować marzenia, a nie być tylko skazanym na zamknięcie w łóżku i czterech ścianach pokoju.
– Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się dotrzeć tak daleko – powiedział nam wczoraj w rozmowie telefonicznej Przemek. – Przez tych kilkanaście dni nie było łatwo, szczególnie gdy padał deszcz i wiał silny wiatr. Ale jechałem do przodu, udało się i to jest najważniejsze.

Dodajmy, że Przemek zakładał, iż cała podróż zajmie mu około 25 dni.
Jak zwykle w jego przedsięwzięciu pomogli mu stali przyjaciele, a więc Bartosz Remplewicz, właściciel firmy „Remes” oraz produkująca wózki inwalidzkie firma Meyra. Jego plany wspiera też Anna Dymna, z którą zresztą na trasie tegorocznej podróży Przemek się spotkał. Spotkania nie odmówił również na starcie w Gdańsku prezydent Lech Wałęsa.
Dziś Przemek odpoczywa jeszcze w Zakopanem. Prawdopodobnie jutro wróci do domu.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!