Na około 70 tysięcy złotych szacowane są straty poszkodowanych w aferze związanej z Biurem Podróży "Grotur" z Grodziska. Jego właścicielka Maria N. uciekła Policja z Grodziska i Nowego Tomyśla przyjęła zgłoszenia od ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Na około 70 tysięcy złotych szacowane są straty poszkodowanych w aferze związanej z Biurem Podróży "Grotur" z Grodziska. Jego właścicielka Maria N. uciekła

Policja z Grodziska i Nowego Tomyśla przyjęła zgłoszenia od sześciu szkół, które zapłaciły za wycieczki, do których nie doszło. Doniesienie złożyła też jedna osoba prywatna. - Sprawa jest rozwojowa. Otrzymujemy w związku z nią telefony i sprawdzamy kolejne sygnały - przekazał nam aspirat sztabowy Krzysztof Przymus, zastępca naczelnika Sekcji Kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku. Dodajmy, że czynności prowadzą równolegle funkcjonariusze zarówno z Grodziska, jak i Nowego Tomyśla.

Przypomnijmy, że skandal z biurem "Grotur" wybuchł dwa tygodnie temu. Wówczas do policji zaczęły docierać pierwsze sygnały. Od tego też czasu Marii N. - właścicielki biura nie ma w miejscu zamieszkania i dokładnie nie wiadomo, gdzie jest. Marek Marszałek - zastępca prokuratora rejonowego w Grodzisku powiedział nam, że w tym samym czasie, gdy afera wypłynęła, do prokuratury doszedł list od podejrzewanej.

- Przyznaje się ona w nim do tego, że działała na szkodę kilku szkół. Mimo pobranych wpłat, nie doszło do opłaconych wycieczek. Maria N. całą zaistniałą sytuację tłumaczy swoimi problemami finansowymi - wyjaśnia. - W liście mowa jest tylko o poszkodowanych wycieczkowiczach ze szkół. Zastępca prokuratora przyznaje, że prócz zgłoszonych już zawiadomień pojawiają się kolejne osoby poszkodowane. - Na ten moment skala strat szacowna jest na około 70 tysięcy złotych - usłyszeliśmy od M. Marszałka. Cały czas sprawdzane są zabezpieczone dokumenty i komputer.

Poza tym, jak stwierdził, prowadzone są między innymi czynności, które ustalić mają, czy biuro "Grotur" nie oszukało także właścicieli krajowych ośrodków wypoczynkowych, które mimo wykonanych usług na rzecz tej firmy, mogły nie otrzymać w zamian pieniędzy. Od Marka Marszałka dowiedzieliśmy się także, że prokuratura posiada informacje dotyczące ewentualnego miejsca przebywania poszukiwanej Marii N. i aktualnie trwa ich weryfikacja.

Za oszustwo grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.Wśród szkół, których uczniowie mimo dokonanej w "Groturze" opłaty na wycieczkę nie pojechały, jest między innymi Szkoła Podstawowa nr 1 w Grodzisku. Trzydzieścioro uczniów klas trzecich miało 4 czerwca wyjechać na jednodniową wycieczkę na trasie do Kórnika, Zaniemyśla i Puszczykowa. Szkoła zapłaciła właścicielce biura z zebranych wcześniej od rodziców dzieci wpłat, 1950 złotych.

- O tym, że do tego wyjazdu nie dojdzie dowiedzieliśmy się dzień przed planowaną wycieczką. O prowadzonej sprawie powiadomiła nas policja, która już miała informację od innych poszkodowanych - powiedziała nam Lidia Rzechaczek, wicedyrektor SP1. - Byliśmy tym zaskoczeni, gdyż wcześniej od wielu lat współpracowaliśmy z tym biurem i nigdy nie było żadnych problemów. Dzieci czekały na ten wyjazd i żyły nim od kilku dni. Aby nie było im przykro, postanowiliśmy szybko zorganizować w zamian wycieczkę do pobliskiego gospodarstwa agroturystycznego w Czarnej Wsi.

Mimo że to przecież nie my zawiniliśmy, chcieliśmy choć w ten sposób zrekompensować uczniom tę sytuację. To są małe dzieci i byłoby im bardzo smutno, gdyby w ogóle nigdzie nie wyjechały - podkreśla. Innymi szkołami, które złożyły doniesienie jest SP w Dakowach Mokrych w powiecie nowotomyskim, gdzie zgłoszone straty wyniosły 15 tysięcy złotych. O oszustwie na 11 tysięcy złotych zawiadomiło z kolei Gimnazjum w Opalenicy. Ponadto, z terenu powiatu nowotomyskiego o oszustwie powiadomiły też SP w Bukowcu i Borui Kościelnej.

Poszkodowani są także uczniowie i ich rodzice z SP w Kąkolewie w gminie Grodzisk. Do komendy policji zgłosiła się również jedna osoba prywatna. Marcin Brudło z Grodziska, 25 czerwca wyjechać miał wraz z dziewczyną na tygodniowy urlop do Tunezji. - Wpłaciłem w naszym imieniu w biurze "Grotur" w sumie 4 tysiące 240 złotych. Kiedy wybuchła ta afera, od razu usiłowałem skontaktować się z właścicielką tej firmy, ale pocałowałem klamkę - żali się poszkodowany grodzi-szczanin. - Zadzwoniłem więc do biura, które było bezpośrednim organizatorem tej wycieczki i na którego konto wpłynąć miały z "Groturu" nasze pieniądze. Jak się jednak okazało, pośrednicząca w tej sprawie właścicielka "Groturu" nie przekazała tej wpłaty. Ani mnie, ani też mojej dziewczyny nie ma na liście rezerwacji. Co gorsze dowiedziałem się, że bezpośredni organizator tej wycieczki od marca nie ma umowy z biurem "Grotur" w Grodzisku.

Więc gdy ta kobieta w maju brała od nas kolejną ratę, tej umowy już nie miała. Pan Marcin jest rozżalony. - Nie po to człowiek pracuje, żeby go inni oszukiwali. Strata ponad 4 tysięcy złotych nie jest dla nas małą kwotą - zaznacza.
Mieszkaniec Grodziska dodaje, że pod biuro "Grotur" wciąż przychodzą też inni ludzie, więc jak podejrzewa, takich osób jak on i jego dziewczyna może być więcej.
Aspirant Tomasz Górny - rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku apeluje do wszystkich poszkodowanych, którzy jeszcze nie złożyli doniesienia, o kontakt.

- Pozwoli to nam sprawniej zebrać cały materiał dowodowy - podkreśla. - Sprawa będzie mogła szybciej się zakończyć. Gdy zapadnie wyrok skazujący, poszkodowani będą mogli dochodzić swoich roszczeń. Dzwonić można pod numer 061 44 44 200 lub 112 bądź 997.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!