Kontrolerzy z Ernst&Young dopatrzyli się nieprawidłowości w umowie podpisanej przez prezesa Enei Macieja Owczarka z firmą TFS

Kontrolerzy z Ernst&Young dopatrzyli się nieprawidłowości w umowie podpisanej przez prezesa Enei Macieja Owczarka z firmą TFS. Sprawę bada prokuratura oraz ABW (© Waldemar Wylegalski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Na jutrzejszym posiedzeniu rady nadzorczej spółki Enea może paść wniosek o odwołanie prezesa Macieja Owczarka. Powodem mają być rzekome nieprawidłowości w funkcjonowaniu poznańskiego giganta energetycznego.

Konkretnie chodzi o współpracę Enei ze spółką doradczą TFS i zarzuty o to, że ta druga swymi działaniami mogła umożliwić szpiegostwo przemysłowe w poznańskiej spółce. Poufne dane, które interesowały TFS, mogły trafić do inwestora zainteresowanego kupnem Enei. To z kolei mogłoby wpłynąć na niższą cenę większościowego pakietu akcji Enei. Taki scenariusz wydarzeń przedstawiają związki zawodowe z Enei w pismach skierowanych do premiera i ministra skarbu.

O tym, że we współpracy Enei z TFS faktycznie doszło do nieprawidłowości, świadczy raport firmy audytorskiej Ernst& Young. Jutro mają o nim dyskutować członkowie rady nadzorczej Enei. Udało nam się poznać szczegóły tego dokumentu.

W opinii audytorów, działania podejmowane przez TFS mogły narazić Eneę na ryzyko wycieku poufnych danych. Kontrolerzy stwierdzili, że „procedury podejmowane przez TFS w obszarze teleinformatyki Spółki, mogły potencjalnie narazić spółkę na ryzyko instalacji oprogramowania umożliwiającego nieautoryzowany dostęp do zasobów Spółki”. Wynika z tego, że TFS, której zadaniem miała być ochrona i zabezpieczenie poufnych informacji w Enei, w rzeczywistości potencjalnie umożliwiła założenie informatycznej pluskwy. Dzięki niej wyciekałyby poufne informacje. Przy okazji złamana została ustawa o ochronie danych osobowych.

W raporcie napisano, że zawarta umowa nie spełniała „businessowych standardów przyjętych w praktyce obrotu, a gwarantujących bezpieczeństwo podmiotu ujawniającego informacje poufne (w tym wypadku Spółki)”. Stwierdzono ponadto, że przedstawiciele TFS rozpoczęli swe działania 16 czerwca, czyli dzień przed zawarciem umowy.

Kontrolerzy firmy Ernst& Young przez kilka dni pracowali w spółce. Przygotowany przez nich raport trafił do sejfu. Stało się tak wskutek interwencji z Ministerstwa Skarbu. To po telefonach z Warszawy przygotowany dokument został utajniony. – Nie nazywałbym tego utajnieniem – mówi Michał Łagoda, przewodniczący rady nadzorczej. – Chodziło o to, by członkowie rady mogli się ze spokojem zapoznać z tym dokumentem. Żebyśmy wspólnie mogli nad nim obradować, a nie przeczytać o tym w gazecie.

Rada zbierze się jutro, choć pierwotnie miała obradować 24 sierpnia. Tamto posiedzenie zwołał Tadeusz Dachowski, wiceprzewodniczący rady i jednocześnie przedstawiciel załogi. Na spotkanie przybył tylko on, drugi przedstawiciel załogi oraz Michał Łagoda. Nie dotarł żaden z członków rady reprezentujących Skarb Państwa. Raport ma zostać przedstawiony jutro, bo na ten dzień Łagoda zwołał posiedzenie rady. Porządek obrad został poszerzony o odwołanie z funkcji Tadeusza Dachowskiego. – Inicjatywa w tej sprawie pojawiła się ze strony Skarbu Państwa – potwierdza nasze przypuszczenia Łagoda.

Czy raport E&Y doprowadzi do odwołania Macieja Owczarka, prezesa Enei. – Podczas posiedzenia rady nadzorczej taki wniosek może paść – twierdzi jej przewodniczący Michał Łagoda. – W porządku obrad jest analiza dokumentu oraz wnioski, jakie mogą z niej płynąć.

Wydaje się jednak, że próba odwołania prezesa ma małe szanse powodzenia. W praktyce o wyniku głosowania może zdecydować telefon od urzędnika Ministerstwa Skarbu Państwa. MSP nie zależy na szumie wokół spółki, zwłaszcza że właśnie prowadzi negocjacje w sprawie sprzedaży pakietu akcji ENEA SA niemieckiemu koncernowi energetycznemu RWE. Formalnie to jedyny podmiot zainteresowany kupnem akcji.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    tepsiarz (gość)

    Ktoś upadł na głowę żeby powołać tego Pana na tak newralgiczne stanowisko. W TP powierzono mu kierowanie TOK ( Techniczna Obsługa Klienta) i zawalił. Powierzono mu funkcję prezesa TP Teltech ( spółka zależna TP) i rozpieprzył ją w niecałe 2 lata. Czy powołujący nie znali tych "sukcesów" Pana O. ???