Rodzice czwórki dzieci są bezradni wobec decyzji urzędniczych

Rodzice czwórki dzieci są bezradni wobec decyzji urzędniczych... (© Katarzyna Kamińska)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Bez dzieci to nie życie. Przecież tego, co robię, do grobu nie wezmę – rozdzierający płacz nie pozwala słuchać opowieści Krzysztofa Siergiela obojętnie. – Gdybym wiedział, że mi będą dzieciaki odbierać, to u mnie by dzieciaków nie było.

W popegeerowskich czworakach w Grzybowie pod Skokami mieszkają trzy pokolenia Sergielów.
– Teraz tu u nas ładnie – zatacza ręką koło Krzysztof. – Gmina dach zrobiła, okna nowe wstawili, drzwi Magda kupiła. Dzieci tu tylko brakuje – kończy łamiącym się głosem.

A dzieci Krzysztof i Magda mają w sumie pięcioro. Czworo od kilku lat przebywa w domach dziecka. Dwoje z nich ma stwierdzone upośledzenie w stopniu lekkim, jedno jest – zdaniem psychologów – na pograniczu upośledzenia. Najmłodsza Marysia, urodzona w ubiegłym roku, została po porodzie odebrana matce i oddana do adopcji.

– Dwa dni karmiłam i mi ją zabrali do Krzyża– mówi Magda.
Magda mówi powoli, wygląda na nieobecną. Wielokrotnie leczyła się psychiatrycznie.
– Nikt nas o nic nie pytał, nic nam nie mówił – denerwuje się Krzysztof. – Zaraz do Krzyża pojechałem. Małą na rękach ponosiłem. Ale teraz już tam nie jeżdżę... Zabrali nam Marysię.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    ja (gość)

    Zgadzam się, że miłość rodziców to za mało. Mam nadzieję, że "głos" nie opowiada się po stronie rodziców