Jakub Wilk zdobył już w tym sezonie trzy bramki

Jakub Wilk zdobył już w tym sezonie trzy bramki (© Marek Zakrzewski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Do postawy i stylu gry Lecha można mieć w tym sezonie wiele zastrzeżeń. Ligową szarzyznę ubarwia jednak postawa dwóch skrajnych pomocników poznańskiej drużyny Sławomira Peszki i Jakuba Wilka.

Ten pierwszy, jak sam mówi, jest w tej chwili w życiowej formie. „Peszkin’’ nie tylko jest liderem klasyfikacji strzelców, ale również jest na drugim miejscu w tabeli asystentów. Jego podanie przesądziło o wygranej Lecha z Odrą. – Rzucił mi takie ciasteczko, że nie mogłem spudłować – chwalił kolegę strzelec gola Jakub Wilk.
Dla Wilka ten sezon też rozpoczął się znakomicie. W siedmiu meczach strzelił trzy gole, a więc tyle, ile przez cały sezon 2007/2008 i 2008/2009.

– System 4-4-2, który wprowadził trener Jacek Zieliński, bardzo mi odpowiada – mówi wychowanek Lecha. – Gramy teraz bardzo szeroko, przy samej linii, a więc to, co lubię najbardziej. Bardzo pomaga mi też obecność Seweryna Gancarczyka, bo wiem, że zawsze pomoże mi w obronie – dodał Kuba. 24-letni pomocnik przyznał, że bardzo chciał się odwdzięczyć „Peszkinowi” za świetne podanie, po którym zdobył gola.

– Była taka szansa w końcówce meczu, ale obrońcy w ostatniej chwili zdołali przeciąć moje podanie. Trochę zabrakło nam skuteczności i jest to też moja wina, bo miałem dobrą sytuację na strzelenie drugiej bramki. Niestety uderzyłem za wysoko – przyznał „Wilczek”.

Dla lechitów meczu z Odrą to już historia. Teraz koncentrują się na piątkowym pojedynku z Legią.
– Szczerze mówiąc, spodziewałem się, że mecz z Odrą nie będzie wielkim widowiskiem. Dla nas liczyły się przede wszystkim trzy punkty, więc główny cel został osiągnięty. Odra nam wyraźnie nie pasuje, zawsze były to dla nas trudne spotkania. Wydaje mi się, że jeśli zdobylibyśmy drugą bramkę, to Odra nie walczyłaby już z takim zaangażowaniem. Lecz za dwa tygodnie nikt nie będzie pamiętał, czy graliśmy słabo, czy dobrze. Każdy będzie tylko patrzył w tabelę i porównywał nasze miejsce z lokatą Wisły i Legii. W piątek będzie szansa, by przeskoczyć warszawiaków i znaleźć się tuż za plecami „Białej Gwiazdy”. Musimy tylko poprawić grę w środku pola. Rywale mają tam za dużo swobody i potem trudno odebrać im piłkę – mówi Jakub Wilk. O porządek na środku boiska ma w Warszawie zadbać Tomasz Bandrowski, który po dwóch tygodniach przerwy spowodowanej kontuzją kręgosłupa rozpoczął normalne treningi.

– Lekarze z kliniki Rehasport troskliwie się mną zajęli. Miałem kłopoty z dyskiem, ale specjalne ćwiczenia i zabiegi pozwoliły mi szybko stanąć na nogi. Odpadliśmy z pucharów, więc tych meczów o stawkę nie będzie już w tym roku tak dużo, dlatego trzeba zrobić wszystko, by teraz po każdym weekendzie kibice byli z nas zadowoleni – powiedział nam wczoraj Bandrowski.

W związku z dwudniową żałobą narodową i przełożeniem planowanego na dziś meczu Remes Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań a Stalą Stalowa Wola, szkoleniowiec Kolejorza musiał zmienić plany przygotowań do pojedynku z Legią. Dziś jeszcze nasz zespół trenować będzie przy ulicy Bułgarskiej, ale jutro wyjedzie na krótkie zgrupowanie niedaleko Warszawy i tam przebywać będzie aż do starcia przy Łazienkowskiej.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!