Lekarze z Szamotuł mieli wysterylizować kobietę

Lekarze z Szamotuł mieli wysterylizować kobietę (© Krzysztof Sobkowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Lekarze z szamotulskiego szpitala wysterylizowali Wiolettę Woźniak bez jej zgody i wiedzy? Tak przynajmniej twierdzi pełnomocnik rodziny. - Wszczęliśmy śledztwo z urzędu w sprawie pozbawienia płodności. Musimy zweryfikować doniesienia prasowe, przesłuchać pokrzywdzoną i lekarzy - poinformowała rzecznik prokuratury Magdalena Mazur-Prus.

- To musiało się stać podczas ostatniego porodu. Gdy wykonywano zabieg cesarskiego cięcia wysterylizowano nieodwracalnie moją klientkę - mówi "Polsce Głosowi Wielkopolskiemu" Małgorzata Heller-Kaczmarska, adwokat rodziny spod Szamotuł.

Według mecenas o wykonanym zabiegu świadczy historia choroby. - Pani Woźniak nigdy nie podpisywała żadnej zgody, nikt nawet nie wspominał o takim zabiegu. Stąd decyzja o zawiadomieniu prokuratury - tłumaczy obrońca rodziny. Małgorzata Heller- Kaczmarska zapowiada też złożenie wniosku o zabezpieczenie całości dokumentacji medycznej z porodu i połogu Wioletty Woźniak.

Całą sprawą zszokowani są rodzice małej Róży. Dziś rozpoczną wraz z mecenas wyjaśnianie zajścia, do jakiego miało dojść w szamotulskiej lecznicy. Pytani o doniesienia lekarze, odpierają zarzuty. - Ta sprawa wymaga wyjaśnienia. Nie sądzę, aby jakikolwiek lekarz zdecydował się na taki krok - powiedział dziennikowi "Rzeczpospolita" Andrzej Leja, wicedyrektor szpitala w Szamotułach.

Przypomnijmy, że Wioletta Woźniak urodziła Różę w lipcu w szamotulskim szpitalu. Kobieta wróciła na salę wraz z noworodkiem. Po sześciu dniach od porodu sąd postanowił odebrać dziecko matce i umieścić je w rodzinie zastępczej. Zawiadomienie do sądu wysłał zarówno personel szpitala, jak i kurator sądowy.

Powodem odebrania miał być rzekomy bałagan w rodzinnym domu Wioletty Woźniak i Władysława Szwaka. Mimo zażalenia adwokata rodziny Sąd Okręgowy w Poznaniu podtrzymał decyzję. Tym razem powodem było małe zainteresowanie matki dzieckiem i potencjalne niebezpieczeństwo, na jakie mogłaby narazić córeczkę. Jednocześnie przed sądem w Szamotułach wszczęto postępowanie w sprawie ograniczenia praw rodzicielskich do trójki starszych dzieci rodziny z Błot Wielkich spod Szamotuł. W środę cała rodzina została przebadana przez specjalistów z rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Poznaniu.

- Jeśli opinia będzie pozytywna, zwrócę uwagę, by sąd w Szamotułach rozważył powrót maleńkiej Róży do matki - zapewniał Krzysztof Józefowicz, prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu. Od 27 lipca dziewczynka pozostaje w rodzinie zastępczej. Karmiącej matce, której odebrano noworodka jeszcze w szpitalu, zalecono ściśnięcie piersi.

Za rodziną Szwaków wstawili się nie tylko sąsiedzi. Sprawą Róży zainteresował się Rzecznik Praw Dziecka, a także minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. Resort zapowiada zbadanie, czy decyzje sędziów i urzędników nie były błędne.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

    Więcej na temat: