Szwaków w sądzie wspierał proboszcz z Błot Wielkich

Szwaków w sądzie wspierał proboszcz z Błot Wielkich (© S. Seidler)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Dziś o godz. 12 rodzina zastępcza z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Szamotułach przekazała małą Różę Władysławowi Szwak i Wiolettcie Woźnej. Wczoraj sąd rodzinny zmienił decyzję i zdecydował, że dwumiesięczna dziewczynka może wrócić pod opiekę rodziców.

- Dziękuję wszystkim z całego serca - to pierwsze słowa Wioletty Woźnej, która wreszcie odzyskała swą córeczkę. We wtorek późnym popołudniem sędzia Jolanta Biniak z Sądu w Szamotułach uchyliła lipcowe postanowienie o umieszczeniu noworodka w rodzinie zastępczej. Niespełna dwumiesięczna Róża wróciła do rodzinnego domu w Błotach Wielkich.

Ta decyzja nie jest ostateczna. Niemowlę zostanie przy rodzicach na czas trwania postępowania o ograniczenie praw rodzicielskich. - Postępowanie może zakończyć się zarówno ograniczeniem praw rodzicielskich, jak i decyzją o braku podstaw do dalszej ingerencji we władzę rodzicielską - tłumaczyła swą decyzję sędzia Jolanta Biniak. Przed rodziną spod Szamotuł jeszcze kilka miesięcy sądowej batalii o dzieci.

We wtorkowej decyzji sąd podkreślił, że impulsem do odebrania noworodka matce nie była opinia kuratora, który stwierdził brud w domu, ale sygnały od zaniepokojonego personelu szpitala. Je z kolei miał potwierdzić wywiad sporządzony przez pielęgniarkę środowiskową. Sąd w końcu lipca uznał więc Wiolettę Woźną za nie zdolną zaopiekować się swoim dzieckiem i umieścił sześciodniową Różę w rodzinie zastępczej. W opinii sędzi Biniak zawinili też opieszali pracownicy socjalni.

Choć Władysław Szwak i Wioletta Woźna odzyskali córeczkę to sąd postanowił dokładnie kontrolować rodzinę. Warunkiem powrotu dziecka jest ścisła kontrola kuratora sądowego i cotygodniowe raporty z sytuacji w domu w Błotach Wielkich. Podobne opinie mają wystawiać też pracownicy socjalni, którzy zostali zobowiązani do ścisłej współpracy z sądem. Dodatkowo przez sześć godzin dziennie rodzinie będzie towarzyszyła opiekunka z ośrodka pomocy społecznej we Wronkach. To m. in. jej brak zarzuciła sędzia pracownikom socjalnym.

Te zarzuty odpiera kierownik Miejsko - Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wronkach, Weronika Klimuntowska - Nawrocka. - Rodzina Szwaków była objęta naszą pomocą od kilku lat. Gdy zaproponowaliśmy opiekunkę ojciec odmówił, a my nie mamy prawa nikogo zmusić do przyjęcia naszej oferty. Sąd szuka kozła ofiarnego, bo nie potrafi się przyznać do swego błędu - krytykowała kobieta. Skandalicznym postanowienie nazwał też ks. Paweł Pawlicki, który towarzyszył rodzinie na rozprawie.

- Niedopuszczalnym jest taka nienaturalna ingerencja państwa w życie tej rodziny. Jak oni mają normalnie funkcjonować? - komentował proboszcz. W sądzie toczy się nadal sprawa o pozbawianie i ograniczenie praw rodzicielskich do czwórki dzieci Szwaków.


Czytaj także