Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Mały samolot wpadł do jeziora w Uzarzewie – nieznana osoba poinformowała w sobotę wieczorem dyżurnego straży pożarnej. Wysłane na miejsce jednostki potwierdziły zgłoszenie. Rozpoczęto więc akcję ratunkową.

Według świadków zdarzenia, pilot sam wydostał się z kabiny samolotu. Co więcej, sam też dopłynął do brzegu jeziora. Z wody miał mu pomóc wyjść przypadkowy wędkarz. Niewiadomo, co później stało się z pilotem.

– Sprawdziliśmy wszystkie okoliczne szpitale. Pilot do nich nie trafił. Prawdopodobnie zabrał go do samochodu wędkarz, który pomagał mu wcześniej wydostać się na brzeg jeziora – powiedział kilkadziesiąt minut po wypadku Sławomir Brandt, rzecznik prasowy wielkopolskich strażaków.

Strażacy wsiedli do pontonu i podpłynęli do tonącego samolotu. Przyczepiono do niego koło ratunkowe, aby w razie całkowitego zatonięcia wiedzieć, gdzie się znajduje. Okazało się to bardzo przydatne – kilka minut przed godziną 22 samolot zniknął pod powierzchnią wody. Wcześniej udało się jednak odczytać jego numer boczny.

– Samolot nie pochodzi ani z lotniska Ławica, ani z Aeroklubu w Kobylnicy – poinformował Sławomir Brandt. – Nie brał też udziału w pokazach lotniczych, które odbywały się w Poznaniu.

Policjantom udało się ustalić, że należy od osoby prywatnej. Kontynuowano więc poszukiwania pilota – nie zastano go w domu. Tymczasem na miejsce zdarzenia nadjechali nurkowie, którzy mieli pomóc w wyciągnięciu samolotu na brzeg. Akcję postanowiono jednak przełożyć na niedzielny poranek.
– Zrobiło się ciemno, woda jest mulasta, co utrudnia widoczność. Poza tym, z samolotu wyciekło paliwo – wyjaśnił przyczyny przerwania akcji Michał Kucierski z poznańskiej straży pożarnej.

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Jacek (gość)

    Po tylu godzinach to organizm już się dobrze odtruł i przewietrzył, wątpię by coś wykryto. Był w szoku, dobry numer, jakoś nie przeszkodziło mu to uciec z miejsca wypadku. Ciekawe kto zapłaci za tą całą akcję :D