Warunki, w jakich były trzymane psy, przeraziły nawet ekologów

Warunki, w jakich były trzymane psy, przeraziły nawet ekologów (© Pogotowie i Straż dla zwierząt w Trzciance)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Widok, w jakich hodowane były psy w gospodarstwie w Jakubowie pod Wągrowcem, przeraził nawet przybyłych na miejsce członków pogotowia i straży dla zwierząt z Trzcianki oraz policjantów z Wągrowca. - Warunki były makabryczne - opisuje Maciej Kusz z Komendy Powiatowej Policji w Wągrowcu.

W gospodarstwie Franciszka P. znaleziono ponad dwadzieścia psów różnych ras, hodowanych na sprzedaż. Zwierzęta były trzymane w zamknięciu w kontenerze. Wszędzie panował ogromny bałagan. Leżały kawałki kości zdechłych koni, krów i innych zwierząt.

- Psy były karmione tą padliną. Właściciel wrzucał do kontenera z psami padłego konia - tłumaczy Grzegorz Bielawski z pogotowia i straży dla zwierząt.

O całym zdarzeniu trzcianecką instytucję pomocy zwierzętom zawiadomił jeden z mieszkańców tej miejscowości, zaniepokojony sytuacją w gospodarstwie. Właściciel nie chciał na teren gospodarstwa wpuścić ekologów. Zmienił zdanie dopiero wtedy, gdy przybyła policja.

Jak się okazało, w podobnych warunkach mężczyzna trzymał także psy w Runowie. Pracownicy pogotowia dla zwierząt zabrali mu dwadzieścia psów, które wymagały pomocy lekarza weterynarii. Mężczyznę zatrzymała policja.

- Odpowie za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Grożą mu dwa lata więzienia - tłumaczy Kusz.

Przed dwoma laty zatrzymano rolnika z Żelic, który w makabrycznych warunkach trzymał krowy i świnie. Kilka zwierząt zdechło, jednak mężczyzna nawet nie wyniósł ich ciał z chlewa. Leżały w sąsiedztwie żywych.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    by_zyrafcia@vp.pl (gość)

    Dwa lata temu zginął mi pies Berneńczyk. Prowadziłam poszukiwania na własną rękę. Okazało się że mój pies trafił do hodowli w Potrzanowie. Właścicielka hodowli mając świadomość, że trafił do niej pies z rodowodem nie pokusiła się o odnalezienie jego właściciela (mogła to zrobić po numerze wytatuowanym w uchu). Wydała go swojemu znajomemu panu P. wiedząc w jakich warunkach są tam przetrzymywane zwierzęta. Pojechałam z policją na gospodarstwo pana P. widziałam te straszne warunki, w których przebywały zwierzeta. Psy zamknięte w "kojcu" topiły się po brzuchy w blocie i odchodach a do jedzenie miały rzucone zdechłe kurczeta. Mojego psa już tam nie było ponieważ jak mi powiedziano "został wydany dalej" (nie wiadomo gdzie). Mam nadzieję że trafił w lepsze warunki. Wówczas policja bezradnie rozkładała ręce mówiąc że nie da się nic zrobić!!! Myślę, że przy okazji sprawy pana P. możnaby przyjżeć się właścicielce hodowli w Potrzanowie. A co do pana P. oby nie wymigał się od kary i oby ta kara była jak największa!!W razie jakichkolwiek informacji proszę o kontakt!!! mój mail: by(myślnik na dole)zyrafcia(małpa)vp(kropka)pl