Starszy szeregowy Radosław Szyszkiewicz

Starszy szeregowy Radosław Szyszkiewicz (© fot. archiwum)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Wojna w Afganistanie zbiera swoje śmiertelne żniwo. W piątek zginęli kolejni dwaj polscy żołnierze – szer. Szymon Graczyk i pochodzący z niewielkiej miejscowości Pośrednik w powiecie kaliskim st. szer. Radosław Szyszkiewicz. Obaj służyli w 5. pułku inżynieryjnym w Szczecinie.

Do Afganistanu trafili w ramach V zmiany Polskich Sił Zadaniowych. Radosław Szyszkiewicz był kierowcą sanitariuszem w plutonie roz-minowania Zgrupowania Bojowego „A” w bazie Ghazni. Miał zaledwie 22 lata. Był kawalerem.

– Syn trafił najpierw do jednostki w Grudziądzu. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej postanowił, że zostanie zawodowym żołnierzem – mówi Stanisław Szyszkiewicz, ojciec zabitego żołnierza.

Wyjazd do Afganistanu był jego pierwszą misją. Mieszkaniec podkaliskiej gminy Szczytniki odliczał już czas do powrotu do kraju. W domu miał być za 11 dni. – Syn miał zapisane w kontrakcie, że w trakcie służby będzie musiał uczestniczyć w misji. Wolał wyjechać już teraz, bo w przyszłości mógłby założyć rodzinę i byłoby to trudniejsze. Nikt nie spodziewał się, że wyjazd do Afganistanu tak się skończy. Przed domem pojawił się samochód, z którego wysiedli ludzie z Żandarmerii Wojskowej. Od razu wiedziałem, że coś się stało – dodaje zrozpaczony ojciec.

Wszyscy zapamiętają Radosława Szyszkiewicza jako sympatycznego, pracowitego i uczynnego chłopaka. Ze swojej skromnej żołnierskiej pensji wspierał swoje trzy siostry oraz rodziców. Jako jedyny syn miał przejąć po ojcu gospodarstwo rolne. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędzie się jego pogrzeb.

Tragedia rozegrała się w prowincji Wardak, położonej w centrum Afganistanu. Polacy jechali w konwoju główną drogą Highway 1 z Ghazni do Bagram. Pod jednym z samochodów typu MRAP Cougar eksplodowała mina podłożona przez talibów. Wybuch nastąpił tuż po chwili, kiedy wojskowi wrócili do pojazdu, po krótkim, pieszym patrolu. Dwaj żołnierze zginęli na miejscu. Czterech innych zostało rannych. Polegli żołnierze zostali pożegnani uroczyście przez swoich kolegów i dowódców w afgańskiej bazie.

– Szymon i Radek byli dla nas kimś jak prorok. Wytyczali nam drogę, po której mogliśmy bezpiecznie iść dalej. Dziś możemy im tylko za to wszystko podziękować – mówił podczas ceremonii w Ghazni ks. mjr Władysław Jasica o poległych saperach.

W Afganistanie stacjonuje ok. 2 tys. polskich żołnierzy.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    edyta (gość)

    szkoda że tak sie stało bo przecież to był młody 22-letni żołnierz a przecież miał jeszcze tyle różnych planów życiowych a tu niestety taka tragedia.Przecież szczerze mówiąc \"Szyszunia\" to nasz najlepszy ziomuś i szkoda że tak młodo zginął a przecież mógłby jeszcze żyć i mam małą nadzieje że my wszyscy spotkamy sie razem w niebie.Reasumując na zakonczenie szkoda ze akurat nasie zołnierze giną na misjach czy w iraku czy nawet w samym afganistaniea tak apropo nie powinno dochodzic do takich tragicznych wypadków.Szkoda,że młodego nie ma już razem z nami abyłoby przynajmniej fajnie czasami jak to sie mówi pożartować i powygłupiać ale no cóż taka jest kolej rzeczy.Delikatnie mówiąc nasz ziomuś Śp.\"Szyszunia\"wypełnił swoją misje powierzoną mu do końca ale
    przecież byłby fajnym kumplem.
    A co do naszego kolejnego żołnierza to powiem szczerze ze też byłby napewno niezłym kumplem i ziomkiem.A tak niestety zarówno jeden jak i drugi oczywiście wzorowo wykonali włąsne zadanie tylko szkoda ze tak nagle zgineli