Mimo że mamy już drugą połowę września, wciąż doskwierają nam komary, a właściwie komarzyce, bo to one czyhają na naszą krew, która potrzebna jest im do rozwoju jaj. Niewinne, niesłusznie pomawiane samce tych owadów – zwane potocznie całkiem na odwrót „komarzycami” – żywią się nektarem kwiatów. Ślady po ukąszeniach samic komarów swędzą i pieką przez wiele dni. Czy jeszcze długo będziemy narażeni na znoszenie tych owadzich tortur?

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

– Nie ma żadnego konkretnego sezonu na komary – wyjaśnia prof. Józef Banaszak, entomolog i ekolog. – Dlatego też będą one nękać nas tak długo, aż nie nastaną prawdziwe chłody. Teraz jest jeszcze ciepło i wilgotno, owady te mają więc nadal bardzo dobre warunki rozwojowe. Po zajściu słońca robi się już natomiast znacznie zimniej niż w lipcu czy sierpniu, tym bardziej więc garną się do naszych domów. Przywabia je również zwiększone stężenie dwutlenku węgla w wydychanym przez nas powietrzu oraz kwas mlekowy i inne składniki potu.

Jeśli już zostaniemy pogryzieni przez komary lub meszki, niewiele możemy zdziałać, znacznie lepiej więc, jeśli postaramy się przed tym uchronić. Obecnie na rynku mamy wiele rozmaitych środków, które nam w tym pomogą.

– Korzystanie z nich to jedyny racjonalny sposób na unikanie tych nieprzyjemnych, a czasem poważnych i bolesnych dolegliwości – potwierdza dr Ewa Kowalska, pediatra. – Na nasze maluchy uważać musimy szczególnie. Najwłaściwsze jest smarowanie dzieci maściami dostępnymi w aptekach i dla nich przeznaczonymi, najlepiej w miejscach, których nie mogą sięgnąć rączką, na przykład na plecach.


Więcej w dzisiejszym wydaniu Polska Głos Wielkopolski, lub www.prasa24.pl

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    PNR z Głównej (gość)

    Ależ proszę bardzo ! Przecież zajezdnia przy Gajowej juz została naznaczona. Jeszcze rok, jeszcze dwa i zamiast sie męczyć zakupami w pojedynczych sklepach na Dąbrowskiego, wystarczy zrobic myk na Gajową i wszystko pod jednym dachem. To dla naszego dobra, więc po co się martwić o czerwoną strefę ? CH Gajowa rulez!