Już mi się wszystko myli. Niedawno pisaliśmy, że miss wśród Wielkopolanek została dziewczyna z Chodzieży. Krótko potem dowiedziałem się, że odbyły się kolejne zawody najpiękniejszych i tym razem wygrała dziewczyna z ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Już mi się wszystko myli. Niedawno pisaliśmy, że miss wśród Wielkopolanek została dziewczyna z Chodzieży. Krótko potem dowiedziałem się, że odbyły się kolejne zawody najpiękniejszych i tym razem wygrała dziewczyna z Leszna. No to która w końcu jest najpiękniejsza? Okazuje się, że wszystko zależy od konkursu. Mamy Miss Polski albo Miss Polonia. Widać kiedyś było gorzej z tą pięknością, bo Polakom wystarczał jeden tytuł, a bywało, że jak pannie korona przypadła do gustu, to uciekała z nią w siną dal i kolejne zawody trzeba było odwołać. Tak, tak. Odwołać.

Miss Polonia. Czy dziś jeszcze ktoś pamięta, że początek konkursowi, a w zasadzie jego nazwie, dał Tadeusz Boy-Żeleński? Czy ktoś dziś pamięta, że w tym roku mija 78 lat odkąd misską została pierwsza poznanianka? Wątpię.

Pierwszy z konkursów zorganizowano niejako na społeczne zamówienie. Polska pragnęła mieć swoją reprezentantkę na wybory Miss Europy. W 1929 roku zebrali się więc rzeźbiarze, malarze i dziennikarze. Wsparła ich prasa, nadeszły zdjęcia i można było wybierać. O dziwo, w pierwszej edycji nie wygrała faworyzowana hrabianka Rzyszczewska lub córka marszałka Sejmu Daszczyńska, ale niejaka Władysława Kostakówna. Dziewczyna poradziła sobie nieźle, zważywszy, że zdobyła tytuł pierwszej wicemiss Europy. W kolejnym roku panien zgłosiło się bez liku. Tym razem wygrała piękność z Lwowa – Zofia Batycka. Czy to był dobry wybór? Pewnie i był. Pannie poprzewracało się jednak w głowie (była narzeczoną Jana Kiepury) i postanowiła korony nie oddawać, przedłużając swoje panowanie o kolejny rok. Organizatorzy mieli problem i następny konkurs... nie odbył się.

Za to w kolejnym królową została Zofia Dobrowolska z Poznania. Dziewczynę wypchnęli na konkurs jej przyjaciele z poznańskiego koła literackiego Prometidion, które za swym „bogiem” Cyprianem Kamilem Norwidem głosiło, że wszem i wobec należy upowszechniać piękno...

Wybory Anno Domini 1932 organizowała Polonia i finał odbywał się w Paryżu. Najpierw były eliminacje krajowe, w których panny wszystkich nacji przechodziły przez tzw. srebrny most. Z Polek Zośka nie miała konkurencji. Poznanianka pokonała 15 polonijnych rywalek z całego świata i mogła założyć koronę oddaną przez koleżankę Batycką. Niestety, w konkursie Miss Europy w Nicei dziewczyna z Poznania przepadła.

Pani Zofia przeżyła wojnę i po jej zakończeniu zamieszkała w Elblągu pod nazwiskiem Baczewska. Na początku lat 90. zaproponowano jej udział w jury. Odmówiła.
Powojenne konkursy też nie miały szczęścia. Po ich reaktywacji w 1957 roku, trwały tylko dwa sezony, choć pierwsza zwyciężczyni – Alicja Bobrowska dotarła nawet do pierwszej piątki najpiękniejszych na świecie. Kolejny rok to był jeden wielki skandal. Miss wygwizdano i obrzucano... pomidorami. Na następne trzeba było czekać do lat 80. I tu znów mamy rodzynek. Jest nim Agnieszka Zielińska. A dziś? Jakoś od lat Poznań nie ma szczęścia do... jurorów, no bo przecież panny mamy piękne. Prawda?

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!