Filip Groszczyk: Dyskobolia? Naszym największym bogactwem jest kapitał ludzki

Anna Borowiak
Anna Borowiak
Lightmoon - Pracownia Kreatywna
Konsekwentnie, krok po kroku, Nasza Dyskobolia stara się budować silną drużynę i osiągać kolejne sukcesy. O wyzwaniach, niepewnej sytuacji stadionu, nadchodzącym jubileuszu i o tym, co w najbliższym czasie - rozmawiamy z prezesem, Filipem Groszczykiem.

Minął nieco ponad rok od zmiany na stanowisku trenera. Jak oceniacie współpracę z Radkiem Nolką? Co zmieniło się od czasu, kiedy zawodnicy trenują pod jego okiem?

Gdy nawiązywaliśmy współpracę z Radkiem dżentelmeńsko umówiliśmy się, że nie wnikamy jako działacze w jego metody pracy. Ciężko wobec tego powiedzieć co zmieniło się od momentu podania sobie ręki nad umową o pracę. W treningach Naszej Dyskobolii bierze udział średnio ponad 20 zawodników, co biorąc pod uwagę kadrę składającą się z 25 nazwisk jest świetnym wynikiem. Poza wspomnianymi piłkarzami reprezentującymi Naszą Dyskobolię w wielu sesjach treningowych biorą udział juniorzy Uczniowskiego Klubu Sportowego. Trener Nolka ma w sobie to „coś”, co przyciąga taką armię ludzi do kopania piłki, a jak pokazuje tabela – to „coś” działa. Przyznam szczerze, że za każdym razem, gdy mam okazję pojawić się na treningu, to mam lekkie zawroty głowy, bo nie jestem w stanie zrozumieć co aktualnie dzieje się na boisku. Największą zaletę w pracy Radka Nolki upatruję w tym, że nawet jeśli drużyna wygrywa, to on się nie podpala i już wie co trzeba poprawić.

Ale nowy trener to nie jedyna ważna postać w klubie. Który z piłkarzy jest szczególną podporą drużyny? Jakie nowe, obiecujące nazwiska pojawiły się w ostatnim czasie w Dyskoboli?

Który? Każdy. Mamy bardzo szeroką kadrę, która składa się z doświadczonych zawodników i młodych chłopaków. Ci młodsi mają od kogo się uczyć, nie tylko grania w piłkę, ale także przywiązania do Klubu. Już teraz kuszono kilku naszych perspektywicznych zawodników angażami w klubach z wyższych klas rozgrywkowych, a jak to jeden z nich powiedział: w czwartej lidze to ja zagram w Grodzisku. Naszym największym bogactwem jest kapitał ludzki. Poza Trenerem Nolką i piłkarzami jest jeszcze postać Sławka Adamczaka – trenera bramkarzy, asystenta Eryka Nowaka i niezawodnych już od czterech lat kierowników – Karola Świstka i Marcina Namysło. To naprawdę spora grupa ludzi, która zaczyna tworzyć mocny, zgrany i sympatyczny zespół.

Jeszcze przed wprowadzeniem nowych ograniczeń podjęliście szereg działań angażujących kibiców w życie klubu. Organizowaliście akcje dla najmłodszych, na Waszych meczach można było spotkać chociażby motocyklistów. Skąd pomysł na taką formę promocji klubu i jak teraz docieracie do osób, które chcą być blisko drużyny, ale ze względu na obecną sytuację nie mogą?

Dzięki pomocy życzliwych nam osób udało nam się zorganizować transmisję na żywo z meczu po zamknięciu trybun przez rządowe obostrzenia. Podobne transmisje będą miały miejsce jeszcze dwukrotnie – 7 i 11 listopada. Wcześniej, także dzięki pomocy fantastycznej ekipy, udało nam się zrealizować klip promujący klub. Zależy nam na budowaniu pozytywnego wizerunku klubu, przyjaznego dla każdego grodziszczanina. Przede wszystkim dlatego, że kibice na meczach to olbrzymia mobilizacja i nagroda dla naszych piłkarzy. Po zakończeniu jednego ze spotkań ligowych tego sezonu, jeden z naszych piłkarzy powiedział mi, że grywał za pieniądze, ale na mecze przychodziło kilka osób. Tutaj czuje, że jest dla kogo grać, a dziś przyszła nawet jego mama. Chcemy, żeby ludzie przychodzący na mecze czuli więź z chłopakami na boisku, spędzili fajnie czas i polecali taką weekendową opcję swoim znajomym.

Czy jest coś jeszcze, czym niebawem zaskoczycie sympatyków drużyny?

Ciężko teraz wyrokować czym „zaskoczymy” w najbliższym czasie, bo raczej staramy się reagować na okoliczności. Niestety przez wirusowe zamieszanie często musimy mierzyć siły na zamiary. Mamy wiele pomysłów, zarówno na rozwój sportowy jak i wizerunkowy. Nie zapeszając, pani redaktor, będzie pani miała o czym z nami rozmawiać na przestrzeni przyszłego roku.

Na razie możecie spać spokojnie, bo dzięki dobrej współpracy burmistrza i klubu z Wartą Poznań stadion jest dla Was otwarty. Myślicie już o przyszłości, o momencie, kiedy Warta wróci do domu? Co wtedy, jakie macie plany?

Z pustego to nawet Piotr Hojan nie naleje. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Covid daje nam wszystkim po kieszeni i dotyczy to także samorządów. Trzeba brać pod uwagę wracającą jak bumerang kwestię grodziskiego szpitala i takie gorące tematy jak basen, kino czy kilometry dróg, których brakuje w mieście jak i gminie. Naszym celem jest wobec tego przypominanie co jakiś czas w jaki stopniu stadion jest nam, mieszkańcom Grodziska potrzebny, ile dla nas znaczy i ilu ludzi z niego korzysta. To nie jest tak, że stadion to tylko Nasza Dyskobolia i mecz co drugą sobotę. Mimo innych, uzasadnionych potrzeb mieszkańców, będziemy chcieli często nawiązywać do tego, że na co dzień odbywa się tam kilka jednostek treningowych różnych klubów i sekcji sportowych. Przejęcie tego obiektu przez władze samorządowe to jedna kwestia. Drugą jest to, kto o to zadba, kto się tym zajmie, kto to utrzyma, kto za to latami będzie płacić. Jeśli uda nam się przekonać coraz to większą liczbę mieszkańców do słuszności wydania naszych – bądź co bądź – wspólnych pieniędzy na stadion, wydaje mi się, że samorządowcom też będzie łatwiej podjąć pewne decyzje zrzucając z siebie ciężar odpowiedzialności. Osobiście podkreślam to zawsze: Dyskobolia bez dostępu do stadionu nie przetrwa. Ale to już jest temat na osobną rozmowę.

Wielkimi krokami zbliża się jubileusz 100-lecia Dyskobolii. Z pewnością macie już plany, w jaki sposób chcecie uczcić ten historyczny dzień?

- Do stulecia jeszcze dwa lata. Jeśli nadal takie sprawy będą zależały od obecnych działaczy to na pewno zrobimy to zgodnie z naszą polityką – grodziszczanie dla grodziszczan. Mamy wielu lokalnych bohaterów, którzy przez epizod z wielką piłką zostali nieco odstawieni w zapomnienie. Na pewno byłoby sporym wydarzeniem dla tych ludzi i ich bliskich, gdyby lokalni „old boye” mogli jeszcze raz wybiec na boisko. Możliwe, ze będą jakieś delikatne odstępstwa, bo mieliśmy w Grodzisku wielu fantastycznych piłkarzy, których nazwiska także nieco zepchnięto na bok, a zapisali się w historii Dyskobolii. Stulecie Dyskobolii to także stulecie zorganizowanego sportu w Grodzisku. Liczymy na to, że uda nam się zrobić coś niezapomnianego dla grodziszczan z pomocą wszystkich organizacji i klubów sportowych z naszego miasta.

Wasze wyniki są fantastyczne, od dawna jesteście liderami w tabeli. Bilans bramek jest imponujący - strzeliliście ich w tej rundzie 53, straciliście zaledwie 7. Czeka Was kolejny awans, to już praktycznie przesądzone. Pozostaje pogratulować, ale jakie wyzwania stawia to przed klubem?

Dobijamy dopiero do półmetka sezonu. Przed nami jeszcze kilka spotkań jesieni i cała runda wiosenna. Ale musiałbym kłamać, żeby dalej brnąć w taką narrację. Trener buduje drużynę, która sprosta poziomowi V ligi, my jako działacze po ostatnim meczu rundy spotkamy się jak zawsze na podsumowaniu tego roku i planowania przyszłego zakładając awans. Największym wzywaniem będzie sprostać rozbudzonym apetytom i rosnącym wymaganiom kibiców i sympatyków Naszej Dyskobolii. Poziom sportowy V ligi jest z pewnością wyższy niż klasy okręgowej. Mam nadzieję, że kibice wezmą na to poprawkę i w przypadku awansu będą wspierać Dyskobolię nawet, gdy czasami nie pójdzie tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie kryjemy się z tym wcale i jest to wpisane w naszą pięcioletnią wizję rozwoju – chcemy w ramach działalności Naszej Dyskobolii szkolić młodzież w wieku juniorskim, by chłopacy, którzy już z nami trenują mogli być formalnie częścią KS Nasza Dyskobolia. Będzie to bardzo duże wyzwanie, ale dojrzewamy do tego, by się do tego podjąć.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Dodaj ogłoszenie