Piotr Bosacki w gronie dwunastu najlepszych zawodników na świecie!

Ania Borowiak
Ania Borowiak
Piotr Bosacki podczas ostatnich zawodów w Grodzisku Wielkopolskim. Dzięki nim zakwalifikował się do Mistrzostw Świata
Piotr Bosacki podczas ostatnich zawodów w Grodzisku Wielkopolskim. Dzięki nim zakwalifikował się do Mistrzostw Świata Sylwester Szymczuk
Udostępnij:
Gdy Piotr Bosacki rozpoczynał tegoroczny sezon nie spodziewał się, że kilkanaście lat ciężkiej pracy doprowadzi go na Mistrzostwa Świata. Po raz pierwszy w swojej karierze wziął udział w zawodach o tak wysokiej randze.

Z prowizorycznej siłowni w pokoju na szczyt

Swoją sportową drogę rozpoczął w 2004 roku. W pierwszej prowizorycznej siłowni, którą stworzył w pokoju. Gdyby ktoś siedemnaście lat temu powiedział mu, że dojdzie na szczyt, to z charakterystycznym dla siebie stoickim spokojem powiedziałby, że nie ma takiej możliwości. A jednak. Piotr Bosacki znalazł się w gronie dwunastu najlepszych zawodników na świecie.

- W mojej głowie w ogóle nie było takiego planu. Chciałem poprzestać na Mistrzostwach Wielkopolski i Pucharze Polski. W tym pierwszym przypadku miejsca na podium ustąpiłem tylko aktualnemu Mistrzowi Europy, a w drugim minimalnie przegrałem z aktualnym Mistrzem Świata. To pozwoliło na zajęcie wysokich, drugich miejsc. Dopuszczałem do siebie myśl, że w Grodzisku stanę na podium, ale uważałem, że nie jestem gotowy na Mistrzostwa Świata. Dopiero kiedy zobaczyłem, z kim i jak niewielką liczbą punktów przegrałem, pomyślałem, że to może właśnie ten moment – mówi Piotr Bosacki.

"Taka okazja nie zdarza się dwa razy"

Otrzymał powołanie do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata w Santa Susanna w Hiszpanii. Z myślą, że to być może jedyna taka szansa w życiu, postanowił podjąć wyzwanie.

- Taka okazja nie zdarza się dwa razy. Powołanie do reprezentacji to wielki zaszczyt, który nie jest dany każdemu. Byłem bardzo zaskoczony, ale też zadowolony. To niesamowity bodziec do działania. Chciałem już kończyć sezon, ale w takiej sytuacji mógłbym przegapić życiową szansę.

Piotr przyznaje, że najtrudniejsze było przestawienie myślenia. W głowie już od kilku tygodni miał przygotowany plan na zakończenie sezonu, a trzeba było rozpocząć intensywne przygotowania do kolejnego startu.

- Cały plan na odpoczynek trzeba było odłożyć na później. Nie było łatwo utrzymać diety i intensywności treningów, tym bardziej, że miałem ogromny problem, żeby zmieścić się w swojej kategorii wagowej. Musiałem jednak sprostać, bo nie wyobrażałem sobie, że mógłbym zawieść wszystkich, którzy wspierali mnie w tej drodze.

"Ważne, żeby być lepszym od siebie samego"

Poziom zawodów był naprawdę wysoki. Piotr przyznaje, że wśród zawodników znaleźli się najlepsi z najlepszych. Do eliminacji przystąpiło w sumie 25 zawodników. Piotr zakwalifikował się do półfinału i zakończył swój występ na Mistrzostwach Świata na wysokim 12 miejscu. To wielki sukces i powód do dumy.

- Chciałem oczywiście zająć jeszcze lepsze miejsce, ale kiedy zobaczyłem, jacy zawodnicy startują ze mną w jednej kategorii, nie spodziewałem się, że zajdę aż tak wysoko. Ważne, żeby być lepszym od siebie samego. Wiem, że dałem z siebie wszystko. Jest to na pewno sukces, choć nie uważam, że największy w mojej dotychczasowej karierze. Cały czas mam w pamięci medale z Pucharu Polski czy międzynarodowych zawodów Diamond Cup, które odbyły się dwa lata temu. Tym razem mogłem jednak sprawdzić się na tle najlepszych zawodników na świecie. Fakt, że znalazłem się w gronie dwunastu najlepszych, to na pewno powód do dumy.

Co dalej? Przede wszystkim Piotr chce się skupić na tym, żeby pozostać w aktualnej kategorii wagowej. Lata intensywnych treningów sprawiają jednak, że tkanki mięśniowej ma coraz więcej, a to nie ułatwia realizacji planu. Ze spokojem planuje kolejne starty w zawodach podkreślając, że w pierwszej kolejności musi postawić na odpoczynek psychiczny i regenerację organizmu.

- Jeśli ktoś robi to, co lubi, to tak naprawdę się nie poświęca. Może z boku to tak wygląda, ale ja nie patrzę na to w takich kategoriach. Cały ten rok, każdy dzień przygotowań, traktuję jako pewną misję i robię to z dużą satysfakcją. Raz na jakiś czas lubię podnosić sobie poprzeczkę, a w czasie pandemii brakowało mi tej możliwości.

"Każdy ambitny człowiek musi wyznaczać sobie nowe cele"

Jeszcze kilka lat temu nikt nie namówiłby go do wejścia na scenę, ale sportowe zacięcie Piotra, wytrwałość i ciężką pracę zauważyli jego najbliżsi i przyjaciele. To dzięki ich wsparciu i pomocy dziś stał się zawodnikiem światowej klasy.

- Spory udział mają w tym Radek Słodkiewicz i Bartek Reśliński, bo to dzięki nim się odblokowałem i mam za sobą już 13 startów w różnych zawodach. Dziękuję też mojej rodzinie, bo życie pod jednym dachem z zawodnikiem nie jest łatwe, a także wszystkim sponsorom i przyjaciołom, którzy wspierają mnie w tej niełatwej drodze.

Ostatni start w Mistrzostwach Świata to jeszcze nie było jego ostatnie słowo. W kolejnym sezonie z pewnością również nas zaskoczy, bo jak sam mówi, każdy ambitny człowiek musi wyznaczać sobie nowe cele.


Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Dodaj ogłoszenie