Wicepremier Henryk Kowalczyk spotkał się z rolnikami w Dakowach Suchych. Zasypali go pytaniami o trudną sytuację na rynku

Ania Borowiak
Ania Borowiak
Wicepremier Henryk Kowalczyk spotkał się z rolnikami w Dakowach Suchych
Wicepremier Henryk Kowalczyk spotkał się z rolnikami w Dakowach Suchych Anna Borowiak
Rolnicy między innymi z gminy Buk, Mosina, Stęszew, Komorniki, Kórnik, Pobiedziska, Swarzędz, Czerwonak, przedstawiciele powiatu grodziskiego i nowotomyskiego wzięli udział w spotkaniu z wicepremierem i ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Henrykiem Kowalczykiem, które odbyło się w czwartek, 13 października w Dakowach Suchych.

Tego dnia wicepremier w kilku miejscach w Wielkopolsce rozmawiał z rolnikami o problemach polskiej wsi. Na spotkanie w Dakowach Suchych przyjechali nie tylko rolnicy, ale i przedstawiciele lokalnych samorządów, głównie z powiatu poznańskiego.

- Takie spotkania mają służyć przede wszystkim temu, żeby rządzący dostrzegli, co na dole jest ważne - powiedział Henryk Kowalczyk.

Wśród poruszonych tematów przodowały te dotyczące wzrostu cen energii i nawozów sztucznych. Wicepremier podkreślał, że na te kwestie niewątpliwy wpływ miał wybuch wojny w sąsiedniej Ukrainie. W dalszej części swojej wypowiedzi podkreślał, jakie reformy i rozwiązania w minionym roku wprowadziła partia rządząca, których celem było złagodzenie trudnej sytuacji rolników. Henryk Kowalczyk mówił również o przekazywanych z budżetu państwa środkach na rozwój polskich wsi, odniósł się do niebezpiecznych w jego ocenie planów Komisji Europejskiej dotyczących ograniczenia użycia środków ochrony roślin o 50 procent, nawiązał też do długu publicznego i bezrobocia.

Część sali nagrodziła wystąpienie ministra oklaskami, ale rolnicy natychmiast wzięli go w ogień pytań.

- Bardzo pięknie przepłynął pan przez wszystkie problemy rolnictwa jak przystało na rasowego polityka, ale rzeczywistość jest całkiem inna. Muszę pana zmartwić - wielkopolscy rolnicy sobie nie pozwolą! Sytuacja z nawozem: w powiecie poznańskim ponad 30 procent rolników do dziś nie ma wypłaconych dotacji, w tym ja, ale o mnie proszę się nie martwić. Kolejna sprawa to ASF. Jesteśmy w zagłębiu produkcji trzody chlewnej, której cena spada - mówił Filip Pawlik, przedstawiciel Agrounii.

Dalej dodawał, że sytuacja rolników jest w regionie bardzo trudna. Henryk Kowalczyk odpowiadając na zarzuty stwierdził, że wypłaty były realizowane do poniedziałku i wszyscy rolnicy otrzymali już obiecane środki. Odniósł się również do kwestii wirusa ASF, który cały czas jest obecny środowisku, bo jego nosicielami są dziki:

- Ubolewam nad tym, że mamy strefy (...) Chciałbym, żeby ich nie było. Być może zrobiono błąd na wstępie. Gdy pojawił się pierwszy dzik, może trzeba było wystrzelać wszystkie. Niestety nie zostało to zrobione, a teraz jest to fizycznie niemożliwe - stwierdził i dodał, że sytuacja jest lepsza niż przed rokiem, gdy było 160 ognisk ASF, a w tym roku jest ich tylko 14.

Kolejni uczestnicy spotkania pytali między innymi o kwestie zimowej okrywy glebowej, która ma obowiązywać w 80 procentach. Jak podkreślali, w wielu przypadkach jest to niemożliwe ze względu na terminy zbiorów. H. Kowalczyk wyjaśniał, że jest to wartość przyjęta w ramach kompromisu państw członkowskich UE, ale nie wiadomo jeszcze, czy nie ulegnie ona zmianie.

Po raz kolejny wrócił temat nawozów:

- Dwa miesiące temu powiedział pan, że cena saletry nie może przekroczyć 4 tysięcy złotych. Dzisiaj to 6 tysięcy. Kto dołoży nam 2 tysiące? Zasialiśmy rzepak, każdy robił kalkulacje. Puścił pan słowa na wiatr, kto nam dołoży te pieniądze? - pytał jeden z rolników.

Wiceminister odpowiedział, że faktycznie był zamiar uruchomienia takiej procedury wsparcia, ale zostało to zatrzymane ze względu na wątpliwości, czy taka pomoc byłaby zgodna z prawem.

Rolnicy poruszyli też kwestię dotyczącą kredytów, które zaciągali na rozwój swoich gospodarstw. Ich również dotknęły podwyżki stóp procentowych.

- Pomoc rządu skupiła się na tych osobach, które wzięły kredyty na budowę domów. Wielu młodych rolników zrezygnowało z tej możliwości i inwestowaliśmy w gospodarstwa, żeby produkować żywność dla nas, dla wszystkich Polaków. Nie są to wcale duże przedsiębiorstwa, które generują zyski, które mogłyby pokryć wzrost raty. Moja rata wzrosła z 3200 miesięcznie na 5200 złotych za to, że postawiłem budynek inwentarski. Czy nie warto zastanowić się nad pomocą dla takich osób?

Henryk Kowalczyk stwierdził, że wakacje kredytowe dla rolników nie są rozwiązaniem prostym do wprowadzenia.

- Zupełnie co innego można zrobić dla osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej. Jeśli chodzi o rolnictwo, sprawa jest trudniejsza, ale zgłosiłem taki problem i będziemy się starali państwa wspomóc. Mam świadomość, że jest to sytuacja, w której państwo takiej pomocy potrzebujecie - powiedział.

Podczas spotkania poruszono także między innymi kwestię wysokości emerytur rolniczych i propozycję dystrybucji węgla przez samorządy.

Wicepremier Henryk Kowalczyk spotkał się z rolnikami w Dakowach Suchych

Wicepremier Henryk Kowalczyk spotkał się z rolnikami w Dakow...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku gastronomicznym

Wróć na grodzisk.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie