Akcja #OtwieraMY: Co planują grodziscy przedsiębiorcy? Czy będą otwierać biznesy?

Anna Borowiak
Anna Borowiak
archiwum redakcji/archiwum prywatne
Nawet kilkanaście lokali dziennie otwiera się mimo lockdownu, w akcie sprzeciwu wobec przedłużeniu rządowych obostrzeń. Akcja #OtwieraMY przybiera na sile, a my pytamy grodziskich przedsiębiorców, którzy od miesięcy objęci są restrykcjami, czy zamierzają do niej dołączyć.

Zarówno w małych, jak i dużych miastach - hotele, puby, kluby, restauracje i inne biznesy otwierają się mimo trwającego w Polsce lockdownu. O plany ewentualnego dołączenia do akcji pytamy grodziskich przedsiębiorców, którzy od miesięcy działają w ograniczony sposób.

"Jest nam po prostu przykro"

- Nie otwieramy się jako hotel, restauracja i siłownia, bo mówiąc najprościej – obawiamy się ewentualnych kar. Postawiliśmy na przebranżowienie, w naszej ofercie pojawił się catering dietetyczny. Działamy 7 dni w tygodniu, oferując codziennie zbilansowane posiłki przygotowywane pod okiem dietetyka. Osobiście dostarczam je do klientów, liczę na to, że w ten sposób uda nam się pokryć chociaż część bieżących kosztów działalności – mówi Bartosz Reśliński.

Ze względu na rządowe obostrzenia od kilku miesięcy nie może prowadzić działalności w pełnym zakresie.

- Staram się jak mogę, przede wszystkim nie zwolniłem żadnego pracownika. Powiedziałem im otwarcie, że jeśli znajdą inną pracę, powinni ją podjąć, ale nikomu wypowiedzenia nie wręczyłem. I nie zamierzam tego robić. Pracownicy odwdzięczyli się, sami zaproponowali, że nie będą siedzieć w domach i brać wypłaty za nic. Odświeżają wnętrza, robią drobne remonty z własnej inicjatywy.

- Jest nam po prostu przykro, że nie możemy normalnie prowadzić firmy, którą budowaliśmy latami. Moglibyśmy usiąść i płakać, ale to niczego nie zmieni. Walczymy, naprawdę wierzę, że catering, który uruchomiliśmy, da nam szansę, żeby przetrwać. Sytuacja jest trudna, byliśmy zmuszeni wyprzedać część prywatnego majątku. W ostatnich latach podjęliśmy wiele inwestycji, dzięki którym rozwinęliśmy naszą działalność. Kto wie, jakby się to wszystko potoczyło, gdybyśmy wiedzieli, że przyjdą tak trudne czasy dla naszej branży- mówi Bartosz Reśliński.

Solidarność branżowa, czyli jeśli już, to zróbmy to razem

Strajk branż najbardziej dotkniętych restrykcjami popiera również Paweł Woźniczak, właściciel Koncept Burger Pub & Restaurant. Ale decyzji o otwarciu swojego lokalu na razie nie podejmuje.

- Popieram restauratorów, którzy zamierzają otwierać swoje biznesy. Rozumiem, jak po miesiącach ograniczeń może być im ciężko. Swój biznes obecnie prowadzę sam, więc nie przewiduję, żebym mógł sobie pozwolić na taki ruch. Obawiam się przede wszystkim tego, że będzie się to wiązało z gigantycznymi karami. Gdyby jednak okazało się, że inne lokale w Grodzisku zdecydują się na takich ruch – również otworzę swoją restaurację. W przeciwnym wypadku będę psuł lokalny rynek. Pozostaje pytanie, czy do otwartych restauracji przyjdą klienci, czy nie będą obawiali się mandatów- zastanawia się nasz rozmówca.

Nie ukrywa, że branża gastronomiczna jest w bardzo trudnej sytuacji.

- Ze względu na to, że otworzyłem lokal we wrześniu 2020 roku, nie wykazuję strat w stosunku rok do roku i nie należy mi się żadne wsparcie. Musiałem jednak wtedy z różnych względów zaryzykować i podjąć taką decyzję. Nie sądziłem jednak, że ograniczenia będą tak długo nas dotykać. Najgorszy okres przypadał na grudzień i listopad. Mówiąc wprost – trzeba było dokładać do interesu. Jest ciężko, ale robię wszystko, co w mojej mocy – uruchomiłem dowozy, ale tylko w weekendy, bo w tygodniu się to nie opłaca- wyjaśnia.

"Od miesięcy pracuję za darmo. Teraz to już walczę o przetrwanie"

Problemy związane z ograniczeniem działalności baraży gastronomicznej dotykają również lokalu Schabowy & Sałata. - Jest naprawdę źle, na początku jeszcze jakoś to wszystko funkcjonowało, ale teraz naprawdę walczę o przetrwanie. Przykro mi, że nie mogę normalnie działać, a poświęciłem tej restauracji 1,5 roku swojego życia, włożyłem tu mnóstwo pieniędzy, których przez obostrzenia nigdy nie odzyskam. Od miesięcy pracuję za darmo. Myślałem o tym, żeby zaryzykować, ale czekam na rozwój sytuacji - mówi Łukasz Dąbrowski.

Jak dodaje, sytuacja całej branży jest dramatyczna. - Wierzę, że kiedy to wszystko się skończy, kiedy znów będziemy mogli otworzyć restaurację, to będzie mój rok. Czekam na lepsze czasy i całym sercem wspieram tych, którzy podejmują ryzyko i otwierają swoje biznesy. Ja tego nie zrobię, ale nie ze strachu, bo nie boję się ewentualnych konsekwencji. Bardziej chodzi o to, że przez takie działania cała gastronomia może zostać jeszcze bardziej zablokowana- zauważa.

Jednocześnie podkreśla, że akcję #OtwieraMY wspiera i kibicuje tym, którzy się do niej włączają. - Cieszę się, że to robią, może takie działania otworzą oczy rządzącym. Jeśli to się uda w innych miejscach, dołączę do akcji, ale na tę chwilę nie, bo zbyt wiele mogę stracić. Obawiam się, że nawet z zachowaniem pełnego reżimu sanitarnego, może się to nie udać. Nasz rząd znajdzie paragraf, który może spowodować całkowite zamknięcie restauracji, które zdecydują się na taki krok. Czekam i patrzę na rozwój sytuacji, z całej siły wspierając wszystkich, którzy działają- mówi w rozmowie z nami.

"Czekam na oficjalną możliwość otwarcia"

Jadłodajnia Ratuszowa będzie działać bez zmian, zgodnie z rządowymi obostrzeniami. Całkowitego otwarcia lokalu nie przewiduje jej właściciel, Patryk Marciniak. - Powiem szczerze, że bardzo chciałbym, żeby wszystko wróciło do normy, a lokal mógł zostać otwarty. Nie zrobię tego jednak ze względu na to, że przychodzą do nas głównie starsze osoby, które i tak nie zdecydują się odwiedzić Jadłodajni, dopóki nie usłyszą w telewizji, że mogą znów chodzić do restauracji. Będę czekał zatem na oficjalną możliwość otwarcia lokalu- mówi w rozmowie z nami. Jak dodaje, popiera ogólnopolską akcję #OtwieraMY, ale sam do niej nie dołączy.

- Generalnie nie jest aż tak źle, ludzie mają naprawdę ogromne problemy prowadząc teraz swoje firmy, mi udaje się jakoś wiązać koniec z końcem- dodaje Patryk Marciniak.

Pamiętajmy, że te miejsca prowadzą nasi sąsiedzi, przyjaciele, znajomi. Wspierajmy ich w tym trudnym czasie, kiedy często walczą o przetrwanie. Zamawiajmy posiłki, korzystajmy z usług lokalnych przedsiębiorców. Pomóżmy im ratować to, co budowali latami.

Koronawirus groźny tylko w pomieszczeniach

Wideo

Dodaj ogłoszenie